Czytam, bo lubię

Wpisy

  • czwartek, 01 września 2016
    • Sierpniowe, też wakacyjne

      Sierpień chyba będzie czasem kryminałów, książek sensacyjnych, z mordercami i niesamowitymi sprawami.

      1. Nele Neuhaus: Zły wilk [Böser Wolf]. ISBN 978-83-7278-991-4. To moja czwarta książka tej autorki z cyklu kryminałów z parą policjantów Oliverem Bodensteinem i Pią Kirchhoff. Nie czytam ich, niestety, za porządkiem, a po polsku wydano ich na razie siedem. Tym razem śledztwo dotyczy pedofilów i wykorzystywania dzieci także ściąganych do Niemiec nielegalnie oraz sieci prominentnych osób zamieszanych w ten proceder. Policjanci rozbijają szajkę, ale jej szefowi udaje się umknąć do Szwecji, gdzie ma znajomych w ramach międzynarodowych powiązań w tym "seksualnym biznesie".

      2. Ransom Riggs: Osobliwy dom pani Peregrine [Miss Peregrine's Home For Peculiar Children]. ISBN 978-83-7278-646-3. To pierwsza część 3-tomowego cyklu. Nie jest to kryminał, raczej thriller. 15-letni bohater, Jacob, rusza śladami dzieciństwa dziadka. Dziadek jako chłopiec przebywał w domu sierot na walijskiej wyspie i opowiadał mu dziwaczne historie o swoich kolegach i koleżankach - mieli oni specyficzne, magiczne umiejętności. Dziadek zresztą wiódł dość tajemnicze życie i zginął rozszarpany przez psy. Bohater wraz z ojcem przyjeżdża na małą wyspę, z trudem odnajduje znajdujący się na uboczu dom sierot. To ruina, w czasie wojny miasteczko zostało zbombardowane, jedna z bomb trafiła w sierociniec. Ale podczas penetracji ruin odnajduje najpierw dziwne zdjęcia (znane ze zbiorów dziadka), a potem spotyka dziwną dziewczynę. Okazuje się, że na wyspie znajduje się tajemne miejsce, gdzie można podróżować w czasie, to znaczy cofnąć się do tego dnia, kiedy był nalot. Jacob poznaje panią Peregrine i jej podopiecznych oraz dowiaduje się, że dziadek nie kłamał, a co więcej walczył z wrogami, którzy chcą zrobić krzywdę osobliwym mieszkańcom sierocińca. Książka kończy się na tym, że Jacob przenosi się do przeszłości i musi ocalić świat, który wcześniej chronił jego dziadek. Powieść została sfilmowana i wkrótce będzie wyświetlana. Niby jest to książka dla młodzieży, ale na okładce polecają i dorosłym. Ja się nią nie zachwyciłam, mam w bibliotece również drugą część - Miasto cieni - ale nie wiem, czy przeczytam.

      3. Remigiusz Mróz: Kasacja. ISBN 978-83-7976-247-7. Młody (urodzony w 1987 r.) polski autor powieści sensacyjnych, porównywany do skandynawskich mistrzów kryminału. Przeczytana przeze mnie książka to thriller prawniczy - bohaterami są adwokaci z prestiżowej warszawskiej kancelarii. Mają bronić mordercę-psychopatę, który ma bardzo bogatego i wpływowego tatusia. Morderca milczy i nie współpracuje ze swoimi obrońcami, ci zaś są zastraszani i atakowani przez tajemniczego Siwowłosego, niewątpliwie mafiosa. Adwokaci sprawę przegrywają, ale dochodzą do wniosku, że ich klient został w morderstwo wrobiony i doprowadzają do kasacji wyroku. Cóż... para głównych bohaterów nie zdobyła mojej sympatii, nikt w tej powieści nie wydał mi się sympatyczny i książka mi się nie podobała. Chyba nie będę zgłębiać więcej twórczości tego autora.    

      4. Orhan Pamuk: Nazywam się Czerwień [Benim Adım Kırmızı]. ISBN 978-83-08-03998-4. Rzecz dzieje się w Turcji, konkretnie w Stambule, w 1591 r. Imperium Osmańskim rządzi wtedy sułtan Murad III. Nie wiedziałam, że wtedy tak ceniono ilustrowane manuskrypty (zamawiano je, były cennym łupem lub upominkiem, trzymano je w skarbcach). Historia toczy się w kręgu nadwornych miniaturzystów sułtana. Jeden z nich zostaje zamordowany - wszystko wskazuje, że w związku z tworzeniem tajemniczej księgi zamówionej przez władcę. Ilustracje, które wykonują wynajęci miniaturzyści mają być przeciw religii. Ginie też "koordynator projektu", a jego siostrzeniec, Czarny, musi wykryć zabójcę o odnaleźć skradzioną ostatnią ilustrację, jeśli chce ożenić się z ukochaną piękną Şekűre. Historia jest zagmatwana, ale bardzo intrygująca. Przy okazji wyszło, jak mało wiem o państwie tureckim, z którym przecież kiedyś sąsiadowaliśmy i toczyliśmy w przeszłości wojny. I jak mało wiem o kulturze tamtego rejonu, nie tylko Turcji, ale i Azji. Szkoda, że nie ma w tej książce jakiejś mapy, która pomogłaby w orientacji geograficznej opisywanych zdarzeń - na szczęście mam w swej biblioteczce atlas historyczny, więc tam sobie sprawdziłam, skąd pochodzili choćby mistrzowie różnych szkół malarskich. Historia dobrze się nie kończy, nie tylko dla Czarnego (chociaż wykrył mordercę, został przez niego zraniony i oszpecony, a i pożycie małżeńskie go nie uszczęśliwiło), ale i dla miniaturzystów (jeden z nich był mordercą), bo sztuka iluminacji jeszcze za ich życia upadła. A przy okazji dowiedziałam się, jak bardzo religia wpływała na islamską sztukę i naukę - tylko Allah jest stwórcą i człowiekowi nie wolno z nim konkurować czyli tworzyć. I o obyczajach, nie tylko seksualnych, też sporo można się dowiedzieć. Jest też ciekawie skonstruowana - w poszczególnych rozdziałach zmieniają się narratorzy (są nimi nie tylko ludzie, ale i rzeczy) opowiadający tę historię. Do końca nie mogłam się zorientować, który z 3 iluminatorów jest mordercą.

      I tak mi sierpień przeleciał sensacyjnie...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 września 2016 16:36
  • piątek, 05 sierpnia 2016
    • Lipcowe, wakacyjne

      Zabieram się za likwidację sterty, bo na razie nic nowego nie skusiło mnie w księgarni, a w bibliotece też się oparłam (powiedziałam sobie - nie pożyczaj, przeczytaj najpierw to, co leży w domu!).

      1. Nele Neuhaus: Nielubiana [Eine unbeliebte Frau]. ISBN 978-83-8008-198-7. To pierwszy tom cyklu kryminalnego, gdzie śledztwo prowadzi para policjantów z okolic Frankfurtu w Hesji: Oliver von Bodenstein i Pia Kirchhoff. Najpierw policja odkrywa zwłoki prokuratora, który popełnił samobójstwo. Tego samego dnia znaleziono też zwłoki młodej kobiety leżącej u stóp wieży - jeżeli popełniła samobójstwo, to gdzie się podział jej drugi but? Oliver jest szefem Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw w komendzie w Hofheim, Pia właśnie zaczęła tam pracę. Akcja powieści toczy się w środowisku koniarzy i biznesu. A Karol, który pracuje w stadninie i okazuje się także schwartzcharakterem, nie jest jednak Polakiem tylko Litwinem. Bardzo dobrze się czyta, pasjonująca i kończy się tryumfem sprawiedliwości. To lubię.

      2. Ayaan Hirsi Ali: Heretyczka [Heretic]. ISBN 978-83-8031-340-8. Po lekturze chociażby 40 zasad miłości E. Shafak byłam wśród tych, którzy uważali islam za religię pokoju, a terroryzm islamski uważali za wykorzystywanie religii w niecnych celach. Po tej książce zaczynam mieć wątpliwości, bo autorka wykazuje, że w Koranie i innych tekstach muzułmańskich jest nawoływanie do przemocy, a co więcej nakazy te są odbierane dosłownie - prawowierny muzułmanin powinien mordować każdego, kto nie jest wiernym wyznawcą Allaha. Tym sobie zasłuży na raj, a jeżeli zostanie za to ukarany przez niewiernych lub zginie, to będzie męczennikiem. W każdym razie nie byłam tak naiwna, żeby uważać, że tradycje niezgodne z europejskim prawem należy tolerować, jeśli wypływają z nakazów religijnych (kamienowanie, obcinanie rąk złodziejom, zabójstwa honorowe, przemoc wobec kobiet itd.). Zgadzam się z autorką, że mieszkaniec Europy czy innego kraju zachodniej kultury, powinien się stosować do przepisów prawa miejsca zamieszkania i to prawo powinno go też chronić przed przemocą jego pobratymców. Tu bardzo pomocny jest cytat [s. 164-165]:

      Klasyczną odpowiedź na tego typu argumenty zaproponował sir Charles Napier, który w 1842 roku został naczelnym dowódcą sił brytyjskich w Indiach. Kiedy miejscowe władze religijne poskarżyły się na decyzję o zakazie sati, przekonując, że zwyczaj ten, samospalenie wdowy, jest częścią hinduskiej tradycji, Napier odparł: "W moim kraju też mamy pewną tradycję. otóż kiedy mężczyźni dopuszczają się palenia żywcem kobiet, wieszamy ich i konfiskujemy ich mienie. (...) Postępujmy zatem wszyscy zgodnie z własnymi zwyczajami." Dziś trudno wyobrazić sobie taką rozmowę. Władze państw zachodnich dwoją się i troją, wychodząc naprzeciw muzułmańskiemu "przewrażliwieniu", i często przymykają oczy, kiedy muzułmanie łamią powszechne prawa człowieka - nawet kiedy robią to na Zachodzie.

      Jeszcze bardziej odpowiednia jest anegdota o carze Piotrze I, który podczas pobytu w Anglii chciał obejrzeć ukaranie marynarza przez "przeciąganie pod stępką". Kapitan, który gościł cara, powiedział, że nie może tego zademonstrować w tej chwili, bo żaden marynarz obecnie nie został na te karę skazany. Car zaproponował więc, żeby wzięli do tego Rosjanina z jego świty. Anglik odpowiedział: "Wasza Wysokość, zarówno my, jak i Pan oraz Pana ludzie przebywając na statku angielskim podlegają angielskiemu prawu i są przez to prawo chronieni - dlatego muszę odmówić pańskiej prośbie".  To samo dotyczy przecież imigrantów czy uchodźców, którzy przybyli do naszych krajów uciekając przed uciskiem i prześladowaniami czy szukając dla siebie lepszego życia. Podlegają naszemu prawu i są przez to prawo chronieni i swoje zwyczaje i tradycje muszą do tego prawa dostosować.

      3. Stefan Chwin: Zwodnicze piękno. ISBN 978-83-65610-00-3. Mała broszurka - IX tom Biblioteki Tygodnika Powszechnego. Jest to Wykład Lemowski, który Chwin wygłosił podczas krakowskiego Festiwalu Copernicus (w 2016 r. trzecia edycja pt. "Piękno"). Zaczyna się tak:

      Czy Piękno jest po stronie Dobra i Wolności? Na tę sprawę chciałbym spojrzeć przez pryzmat wiersza Zbigniewa Herberta "Potęga smaku", który odegrał w moim - i jak myślę, nie tylko moim - życiu dość istotną rolę. Wielu bliższych i dalszych mi ludzi - szczególnie z mojego pokolenia - odnalazło w nim cenny wzór własnej postawy wobec świata, projekt miary trafnego sądzenia, duchowy fundament, na którym można oprzeć się w najtrudniejszych nawet chwilach.

      Cóż, tytuł wykładu zdradza, że Chwin ma wątpliwości - Piękno nie zawsze nas ustrzeże przed pokusą zła i totalitaryzmu. Dla mnie też ten wiersz był ważny i twórczość Herberta stanowiła przewodnik w życiu. Ale pod koniec swojego życia, po powrocie do Polski uwikłał się w walkę polityczną w obozie "Solidarności" i wtedy jego wypowiedzi były takie, że przestał być dla mnie autorytetem i nawet jego wiersze straciły dla mnie blask, nie potrafię już ich czytać, ich klasyczne piękno i przesłanie wydaje mi się zafałszowane, skłamane. Czuję się okradziona z tej twórczości, czy może raczej wyrzucona. Publicystyka połowy lat 90-tych przekreśliła dla mnie to wszystko, co wcześniej napisał. Przykre.

      4. Jay Asher: Trzynaście powodów [Thirteen Reasons Why]. ISBN 978-83-7818-812-4. Główny bohater, Clay, amerykański nastolatek, otrzymuje tajemniczą paczkę. Są w niej kasety magnetofonowe nagrane przez Hannah, koleżankę z klasy, która 2 tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. Clay spędza popołudnie i noc wędrując po mieście prowadzony przez głos Hannah odkrywając zdarzenia i osoby, które przywiodły dziewczynę do śmierci. Na okładce jest informacja, że to bestseller "New York Timesa" przetłumaczony na 31 języków. Mnie jednak książka nie zachwyciła, ale może dlatego, że dawno już przekroczyłam wiek YA reader - to utwór skierowany do takiego właśnie odbiorcy. Może nastolatki będą bardziej wrażliwe i tolerancyjne dla rówieśników po lekturze tej powieści...

      5. Magdalena Parys: Biała Rika. ISBN 978-83-240-3636-3. To moja druga powieść tej autorki. Wcześniej czytałam Magika, za którego w 2015 r. otrzymała Europejską Nagrodę Literacką. Tamta jednak podobała mi się mniej niż ta obecna. Autorka opowiada historię Riki i Karola, których połączyła wojna. On był polskim robotnikiem przymusowym w Hamburgu, ona - Niemka - córką jego pracodawcy. Pod koniec wojny razem uciekli do Szczecina i w tym mieście spędzili resztę życia. Ich historię poznajemy opowiedzianą przez Dagmarę, pasierbicę ich syna, która mieszkała z nimi jako dziecko, a w 13-tym roku życia dołączyła do rodziców, emigrantów w Berlinie Zachodnim. Konsekwencje wojny, jej wpływ na ludzi, którzy zamieszkali na Pomorzu (rodzeni dziadkowie Dagmary mieszkają w Gdańsku, przenieśli się tam po wojnie do poniemieckich domów), powikłanie losów i rozdarcie rodzin - dla mnie było to bardzo ciekawe i odpowiadał mi sposób przedstawienia tego tematu. Podobała mi się ta książka.

      6. Peter Carey: Parrot i Olivier w Ameryce [Parrot And Olivier In America]. ISBN 978-83-7799-023-0. Świetna książka, bardzo mi się podobała, a parę lat przeleżała na stercie... Autora zainspirowała praca Alexisa de Tocqueville'a O demokracji w Ameryce. W swojej opowieści opisał historię Oliviera, francuskiego arystokraty i Parrota, syna angielskiego drukarza.  Olivier Jean Baptiste de Clarel de Garmont pochodził ze świetnego rodu, ale na jego życie wpłynęła Wielkiej Rewolucji Francuska, Napoleon, czasy restauracji i kolejna rewolucja. Ponieważ jest jedynakiem, matka - chcąc go chronić - wysłała młodzieńca do Ameryki. W podróży towarzyszył mu narzucony służący (a zarazem szpieg rodzicielski) Parrot. Parrot miał już większość życia za sobą. Nazywał się naprawdę John Larrit i jego dzieciństwo skończyło się bardzo wcześnie, gdy tragicznie zginął jego ojciec. Pragnął zostać artystą, rytownikiem, ale życie ułożyło mu się inaczej - spędził młodość w Australii (miał tam żonę i syna), a potem wyjechał do Europy jako służący francuskiego markiza (on go uratował z pożaru nielegalnej drukarni), a ten po latach wysłał go wraz z Olivierem do Ameryki. Młody Francuz obserwował narodziny Nowego Świata i przygotowywał raport dla swego rządu o systemie więziennictwa. Podróżnicy przeżyli różne przygody, kłócili się (Parrot nazywa swego pana: lord Migrena albo jaśnie pan hrabia Wal Dupę Deską) i rozdzielali, ale w końcu połączyła ich przyjaźń. Książka jest napisana zabawnie i pełna uroku. Przeciwstawienie podejścia do życia arystokraty i doświadczonego życiem Parrota oraz spostrzeżenia Oliviera o powstającym amerykańskim społeczeństwie sprawia, że książkę czyta się z przyjemnością. I jeszcze bonus - amerykańska narzeczona Oliviera czyta powieści Jane Austen! Biedny Olivier, ukochana go porzuca, gdy dowiaduje się, że zamieszkają w Ameryce i nie zabierze ją do Francji, bo jego matka uznałaby ja za parweniuszkę! Podejście do życia Oliviera jest rozczulające...

      Ostatnie dni miesiąca spędziłam na wyjeździe i chociaż tam dużo rozmawiałam o książkach, to nic nie czytałam. Tylko nabrałam ochoty na nowe lektury... A poza tym czytanie codziennej prasy też zajmuje sporo czasu i potem na książki brakuje...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      piątek, 05 sierpnia 2016 16:44
  • niedziela, 03 lipca 2016
    • Remanenty 2016 - sterta czerwcowa

      A oto lista książek leżących na stercie w ostatni dzień czerwca 2016 r.:

       1. Jay Asher: Trzynaście powodów.

       2. Jane Austen: Pride And Prejudice.

       3. ks. Adam Boniecki: W Ziemi Świętej.

       4. Peter Carey: Parrot i Olivier w Ameryce.

       5. Stefan Chwin: Zwodnicze piękno.

       6. Michael Coren: Lewis: człowiek, który stworzył Narnię.

       7. Luca Doninelli: Wracaliśmy znad morza.

       8. Gavin Extence: Lustrzany świat Melody Black.

       9. Alberto Fuguet: Filmy mojego życia.

      10. Elizabeth Gaskell: Panie z Cranford.

       11. Ayaan Hirsi Ali: Heretyczka.

      12. ks. Wacław Hryniewicz: Blask miłosierdzia.

      13. Jonas Jonasson: Analfabetka, która potrafiła liczyć.

      14. Julian Krzyżanowski: Sztuka słowa: rzecz o zjawiskach literackich.

      15. Michael Lewis: Moneyball: nieczysta gra.

      16. Remigiusz Mróz: Kasacja.

      17. Nele Neuhaus: Nielubiana.

      18. Nele Neuhaus: Zły wilk.

      19. Orhan Pamuk: Nazywam się Czerwień.

      20. Magdalena Parys: Biała Rika.

      21. Joanne Kathleen Rowling: Trafny wybór.

      22. Roger Scruton: Pożytki z pesymizmu i niebezpieczeństwa fałszywej nadziei.

      23. Eric-Emmanuel Schmitt: Tajemnica pani Ming.

      24. Antoni Słonimski: Alfabet wspomnień.

      25. Sun Tzu, Sun Pin: Sztuka wojny.

      26. Lily Tiger: Kod Brytania. Kultura Wielkiej Brytanii od kuchni.

      27. J. R. R. Tolkien: Silmarillion.

      28. Jan Tomkowski: Dom chińskiego mędrca: eseje o samotności

      29. Benjamin Wiker: Dziesięć książek, które każdy konserwatysta musi znać.

      30. o. Ludwik Wiśniewski: Blask wolności.

      Na początku tego roku było tych książek 21 (przeczytałam do tej pory 6 z poprzedniej listy), teraz jest więcej, a niektóre czekają na lekturę nawet więcej niż rok! Kilka (konkretnie: 3) zniknęło ze sterty tylko dlatego, że nieczytane oddałam do biblioteki. Cóż, sterta jest wieczna...

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 lipca 2016 13:38
  • piątek, 01 lipca 2016
    • Czerwcowe lektury.

      Najpierw musiałam dokończyć majową książkę, a potem ... Potem poszło mi całkiem dobrze - chociaż miałam dużo zajęć w tym miesiącu.

      1. Imre Kertész: Dziennik galernika [Gályanapló]. ISBN 978-83-7414-189-5. Książka wydana w serii "Z wagą". Eseje węgierskiego Noblisty, w których znajdujemy również autobiograficzne fragmenty o jego życiu i pisarstwie. Najbardziej spodobał mi się spis treści:

      I

      Wypływa

      (na otwarte wody)

      II

      Błąka się

      (wśród raf i mielizn)

      III

      Puszcza

      (ster)

      Odkłada

      (wiosła)

      Jest szczęśliwy

      Jak odnotowałam w maju, pisarz zmarł w ostatni dzień marca tego roku. Książkę mi się trudno czytało i dlatego lektura szła mi powoli. Pozaznaczałam sobie ok. 10 cytatów, ale pewnie je zapiszę sobie w swoim zeszycie z cytatami. To moje drugie spotkanie z tym autorem - wcześniej czytałam Los utracony.

      2. Rosamunde Pilcher: Poszukiwacze muszelek [The Shell Seekers]. ISBN 83-86-107-34-0. Kolejna powieść tej autorki. Obszerna, ale nie dzieje się w Szkocji, tylko w Kornwalii, Londynie i okolicach, trochę na Morzu Śródziemnym. Trudno więc powiedzieć, czy mi się podobała, bo kryterium szkockie odpada, ale rozmiarowo na plus. Główna bohaterka, Penelopa Keeling, nie miała łatwego życia. Dzieciństwo miała szczęśliwe, była jedyną córką znanego malarza, mieszkali w lecie w Kornwalii, w zimie w Londynie, często odwiedzali kontynent. Wybuch II wojny to zniszczył. Zgłosiła się do służby pomocniczej, poznała oficera marynarki, zaszła w ciążę, więc się szybko pobrali. Wróciła do rodziców do Kornwalii, urodziła się córka, a Penelopa stwierdziła, że małżeństwo było pomyłką. Jej matka zginęła podczas bombardowania Londynu (pojechała zobaczyć, co z domem i przyjaciółmi), a potem poznała majora Richarda Lomaxa - to była miłość jej życia, ale zginął podczas lądowania w Normandii. Kiedy wojna się skończyła, została z mężem - zamieszkała w domu rodziców w Londynie, urodziła kolejną córkę i syna, mąż okazał się egoistą i utracjuszem, więc borykała się kłopotami finansowymi, żeby utrzymać rodzinę. A potem ją zostawił dla młodszej i bogatej. Starsza córka, snobka, wyszła za mąż za prawnika, żyli ponad stan, miała dwójkę rozpuszczonych dzieciaków. Syn wdał się w ojca, uwodzicielski kawaler, stale kombinował, jak tanio zdobyć grubszą forsę. Tylko środkowe dziecko zrobiło karierę (w branży czasopism modowych) i właśnie Oliwia była matce najbliższa. Penelopę poznajemy pod koniec życia - sprzedała londyński dom i kupiła mały domek z ogrodem na prowincji - ma 64 lata i miała zawał. To zdarzenie wpływa na jej plany. Po powrocie do domu postanawia odwiedzić miasteczko, gdzie spędziła dzieciństwo i młodość. Poznaje młodego ogrodnika i dziewczynę, podopieczną Oliwii i z nimi jedzie do Kornwalii. Na końcu książki umiera, ale jej życie jest spełnione, uporządkowała wszystko i jest spokojna i zadowolona. Więc jest happy end, ale nie bajkowy, a ja pewnie bym wolała, żeby żyli długo i szczęśliwie.

      3. Marcin Kącki: Białystok. Biała siła, czarna pamięć. ISBN 978-83-8049-165-6. Reportaże o Białymstoku i okolicach, o wymazaniu z historii i pamięci wielokulturowej przeszłości tych terenów i rozwoju nacjonalizmu polskiego. I chociaż są próby przeciwstawiania się tendencjom rasistowskim i nacjonalistycznym, to odebrałam książkę pesymistycznie. O pamięć niezakłamaną walczą nieliczni, "biała siła" zdaje się być na fali, triumfować. Ile w tym jest fanatyzmu, a ile cynizmu? Okropna książka, podważa wiarę w dobroć natury ludzkiej, przygnębia... W Białymstoku byłam tylko raz, już po dyskusji o Jedwabnem (bo pamiętam, że widziałam na trasie drogowskaz), podczas wycieczki do Wilna (sprawdziłam: w długi weekend majowy 2007 r.). Mam nawet grupowe zdjęcie przed bramą Uniwersytetu, byliśmy w katedrze. Miasto mnie wtedy nie zachwyciło, było takie "niezorganizowane" - teraz myślę, że wynikało to ze szkód wojennych (podobne odczucie mam w Pile, Warszawę za mało znam). Ale nie miałam negatywnych wtedy odczuć - była słoneczna pogoda i może nawet szliśmy przez ten park na żydowskich grobach. Zresztą, czy ta fala podnosi się tylko w Białymstoku - wystarczy czasem zejść na tę tematykę wśród znajomych i okazuje się, że ten sympatyczny pan lub ta miła pani mają przerażające poglądy. Nikt nie może czuć się bezpiecznie, bo "prawdziwi Polacy" mogą w każdej chwili uznać każdego z nas za nie spełniającego kryteriów przynależności do narodowej wspólnoty - za obcego, ot co!

      4. Mario Vargas Llosa: Dyskretny bohater [El héroe discreto]. ISBN 978-83-240-3180-1. To moja druga powieść tego Noblisty, pierwsza - Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki - bardzo mi się nie podobała. Ta nie wzbudziła aż tak negatywnych uczuć, może dlatego, że toczy się w Peru, więc ta egzotyka nie bulwersuje. A może nawet te historie mogłyby się wydarzyć i w Polsce: niewdzięczni synowie hulaki czekający na śmierć ojca i dorwanie się do jego pieniędzy,  bezsilność prostego człowieka wobec machiny sądowej czy policji, odebranie majątku młodej wdowie po starym bogaczu, haracze mafijne na przedsiębiorców. I nawet postępowanie tych ludzi jest zrozumiałe. I nawet tu jest happy end - dobrzy wygrywają, a źli zostają schwytani i ukarani. czyli nie powinnam narzekać, ale fanką Llosy nie zostanę.

      5. ks. Michał Heller: 10.30 u Maksymiliana. ISBN 978-83-7886-126-3. Kupiłam sobie na Targach Książki w Rzeszowie, z autografem ks. Hellera. Jest to niewielka książeczka ze zbiorem jego krótkich kazań. Przeczytałam ją w całości, ale nadaje się do czytania selektywnego dla pogłębienia wiary czy wzmocnienia duchowego - niekoniecznie wtedy trzeba być katolikiem.

      6. Jane Austen: Lady Susan. Watsonowie. Sanditon [Lady Susan. The Watsons. Sanditon]. ISBN 83-7180-796-1. Poszłam do kina na Przyjaźń czy kochanie, adaptację Lady Susan, więc chciałam odświeżyć literacki pierwowzór. Nie pamiętałam, że została napisana w formie listów. Zostawia niedosyt.  A przy okazji przeczytałam pozostałe dwa utworki. W tej trójce tylko Lady Susan jest całością skończoną przez autorkę, reszta to tylko fragmenty.

      7. Jojo Moyes: Zanim się pojawiłeś [Me Before You]. ISBN 978-83-8031-588-4. Książka o eutanazji - młody, bogaty wskutek wypadku (wjechał w niego motocyklista) zostaje sparaliżowany (nie może ruszać nogami ani rękami). Mimo dobrej opieki, nie chce tak żyć - prosi rodziców, żeby zawieźli go do kliniki w Szwajcarii, gdzie będzie mógł umrzeć. Obiecuje rodzicom pół roku, więc matka zatrudnia młodą dziewczynę, żeby rozbudziła w nim chęć życia. Lou przypadkiem dowiaduje się, dlaczego została zatrudniona na czas określony i chce żeby Will zmienił decyzję. Rodzi się nawet między nimi uczucie, ale mężczyźnie to nie wystarcza. Choć twierdzi, że te pół roku z Lou było najszczęśliwszym okresem jego życia, nie zmienia decyzji. Więc jadą do Szwajcarii i on w obecności rodziców, siostry i Lou popełnia samobójstwo. Trudno oceniać konkretne osoby w takiej sytuacji życiowej, ale książka dla mnie jest nieuczciwa, bo pokazuje to jako happy end, a mnie nie wydaje się, że taka decyzja nie przynosi negatywnych skutków dla tych, którzy zostali. Czy Will naprawdę pokochał Lou skoro nie dał jej szansy, by spróbowali razem żyć? Zostawił jej pieniądze (ona była z biednej rodziny) i przesłanie, żeby miała odwagę marzyć i realizować marzenia, ale przecież jej miłość odrzucił. Powieść została sfilmowana i może wybiorę się do kina, bo słyszałam, że są jakieś różnice.

      Czerwiec się skończył, więc następny wpis to będzie wykaz książek ze "sterty".


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      piątek, 01 lipca 2016 14:45
  • sobota, 04 czerwca 2016
    • Lektury majowe

      Początek maja spędziłam na dokończeniu książki A. Richie. A potem nie zdążyłam już wiele przeczytać - i właściwie dalej trzymałam się tematyki wojennej. Książka o Kimie ze Skandynawii była tylko krótkim przerywnikiem.

      1. Alexandra Richie: Warszawa 1944: Tragiczne powstanie [Warsaw 1944]. ISBN 978-83-280-0986-8. To moja pierwsza książka dokumentująca naukowo powstanie (bo czytałam powieści - choćby Kolumbów R. Bratnego, ale nie znam Pamiętnika z powstania warszawskiego Białoszewskiego, widziałam filmy). Ale ta prawie 800-stronicowa książka w sposób dobitny ukazuje nierównowagę sił, porzucenie przez aliantów, perfidię Stalina, ogrom zbrodni okupanta i niewyobrażalne cierpienia ludności. Szczególnie opisy mordowania ludności cywilnej na masową skalę na Woli, a potem w innych dzielnicach robią wstrząsające wrażenie. Tak samo jak ostrzeliwanie i zamienianie w ruiny Starego Miasta, gdy cywile nigdzie nie byli bezpieczni. I tak po kolei można by wymieniać dzielnice i dni powstania. Autorka przedstawia też sytuację na frontach przed wybuchem powstania oraz sytuację polityczną. Najwięcej jednak uwagi poświęca sytuacji cywilów najpierw zaskoczonych rozpoczęciem walk, cieszących się odzyskaną po latach wolnością, ginących w masowych egzekucjach, gwałconych, rabowanych, poniżanych i katowanych. Skazanych na życie w piwnicach, które nie dawały schronienia, na głód i cierpienia. Aż trudno sobie wyobrazić, co ci ludzie przeżyli, o ile udało im się przeżyć. Myślę, że takie książki powinni przeczytać ci, którzy przebierają się za powstańców i bawią się w odgrywanie walk oraz ci hurrapatrioci, którzy świętują nasze klęski i zwycięstwa bez refleksji nad cierpieniami ofiar. Wojna to straszna rzecz, a zaczyna się od nienawistnych słów i braku szacunku do drugiego człowieka. I krótki cytat [s. 583]:

      Gdy uzgodniono ostateczne warunki, Bach-Zelewski zatelefonował do kwatery głównej Führera o przyzwolenie. Zgłosił się Fegelein... wsiadł na Bacha [...] w końcu spytał: "Co to za facet, ten Bór?". "Ach - odpowiedział Bach - nie wie pan tego? To przecież ten znany skoczek konny, hrabia Komorowski. Tego musi pan przecież znać". "O, ten!!! -wykrzyknął Fegelein. - Fantastyczny facet. Jeśli tak, to co innego, chwileczkę, proszę". Po kilku minutach odezwał się i przekazał zgodę Hitlera na warunki kapitulacji. Można powiedzieć, że umowa o zakończeniu Powstania Warszawskiego została przypieczętowana nie tyle ze względu na jej treść, ile dzięki temu, że "Bór" był rywalem Fegeleina podczas olimpiady w Berlinie.

      Fegelein był wtedy adiutantem Hitlera, protegowany Himmlera, przed wojną brał udział w międzynarodowych zawodach hippicznych. Jednym z jego rywali był wtedy oficer kawalerii, hrabia Tadeusz Komorowski (polska ekipa jeździecka szkolona przez Komorowskiego zdobyła srebrny medal na berlińskiej olimpiadzie). Dowiedziałam się też, że Eryk Lipiński pracował jako pielęgniarz w obozie w Pruszkowie i przez całą niemal wojnę podrabiał dokumenty dla ukrywających się Żydów i członków podziemia.

      2. Stefan Casta: Gra w śmierć: Książka Kima [Spelar död . Kims bok]. ISBN 978-83-04-04922-2. Książka wydana przez "Ossolineum" w serii "Nasza biblioteka" przeznaczonej dla czytelnika YA. Opowieść o grupie szwedzkich nastolatków: 3 dziewczyny i 3 chłopców z różnych rodzin. Kim zakochuje się w Tove, fascynacja jest obustronna. Kiedy podczas wielkanocnych ferii grupa jedzie na biwak w głuszy, żeby obserwować ptaki (to konik ich lidera, Paula), wydarza się tragedia. Okazuje się, że Kim wcale nie był przez członków grupy traktowany jako im równy - uważali go za odmieńca (i nie chodziło oto, że pochodził z Wietnamu - jako malutkie dziecko został adoptowany przez Szwedkę i Amerykanina), którego trzeba ukarać. Kim jest zaskoczony atakiem i agresją pijanych rówieśników (wrzucają go do ogniska, sikają na niego, kopią i zadają cios nożem w brzuch). Potem uciekają zostawiając go bez pomocy, przekonani, że nie żyje. Tove jest zbyt pijana, żeby orientować się w zajściu, ale gdy docierają do domu jej babci, dzwoni na policję po pomoc. Chłopcy kłamią, że to był wypadek, Kim także utrzymuje, że przewrócił się na nóż i sam zranił. Po wyjściu ze szpitala ojciec zabiera go do rodziny w Ameryce. Po wakacjach Kim wraca do domu i musi zdecydować, czy wyzna prawdę o napaści grupy, czy im wybaczy i jak ułoży sobie dalsze stosunki z otoczeniem.  Tematyka ciekawa, ale nie wiem, czy forma nie jest za trudna dla nastoletniego czytelnika.

      3. Magdalena Grzebałkowska: 1945 wojna i pokój. ISBN 978-83-268-2215-5. Bardzo chciałam przeczytać tę książkę, jeszcze nim została nominowana do Nagrody Nike. Ciekawie pomyślana - podzielona na miesiące i każdy miesiąc rozpoczyna zbiór ogłoszeń drobnych z ówczesnej prasy (okazują się one kopalnią ciekawych wiadomości), a potem jest opisana historia jednego człowieka bądź grupy. Brakuje jej tylko w grudniu - dlaczego? Styczniowy rozdział jest o szabrownikach, luty o Niemcach uciekających przed frontem i Armią Czerwoną, marzec o osadnikach na Ziemiach Odzyskanych, kwiecień o Kaszubie - dezerterze z Wehrmachtu. Maj o Warszawie i życiu w ruinach (są nawiązania do powstania, które do mnie przemawiają, bo wiem dużo dzięki książce A. Richie). Czerwiec to opowieść o ocalałych dzieciach żydowskich i domie dziecka dla nich w Otwocku. Lipiec to Wrocław i jego pierwszy powojenny prezydent (przez 36 dni), Bolesław Drobner z PPS. Sierpień też o Wrocławiu oczami osadniczki Polki i Niemki autochtonki. Wrzesień o obozie pracy dla Niemców w Łambinowicach i polskich oprawcach. Październik poświęcony jest Ukraińcom i UPA. Listopad opowiada o pasażerach uciekających w styczniu 1945 r. statkiem "Wilhelm Gustloff" - statek został storpedowany przez sowiecką łódź podwodną. Ocalało wtedy tylko 1200 uchodźców, zginęło od 6600 do 9600 pasażerów (kapitan i najważniejsi oficerowie przeżyli). Bohaterka tej opowieści straciła syna, a po 53 latach dostaje list z wiadomością, że jednak niespełna 2-letni maluch ocalał i chce, żeby matka potwierdziła iż jest ofiarą "Gustloffa" (chodzi mu o pieniądze, odszkodowanie przyznawane przez niemieckie państwo). A grudniowej historii - jak napisałam wcześniej - nie ma, chociaż są ogłoszenia. Na końcu jest Kalendarium. Na mnie największe wrażenie zrobiło zakończenie marcowej historii (s.119). Augustyna Niedworok, Ślązaczka spod Gliwic, została w swoim domu i mimo tylu lat życia w Polsce czuje się Niemką. Nie to mnie jednak zdziwiło, ale jej pytanie do reporterki, "dlaczego właściwie tylu Polaków w 1945 roku przyjechało na Śląsk". Odpowiedź, że byli to w większości przesiedleńcy zmuszeni przez Stalina do porzucenia ojcowizny, wywołało reakcję: "Ach, to o to chodziło!". Augustyna Niedworok dopiero w sierpniu 2014 r. otrzymała wyjaśnienie, 69 lat po wojnie. I to mnie właśnie zdumiało - jak można żyć w nieświadomości procesów historycznych i politycznych?...

      Jako kolejną książkę zaczęłam czytać Dziennik galernika Imre Kertésza, ale nie zdążyłam skończyć... Natrafiłam na nią w bibliotece, a ponieważ Noblista zmarł w tym roku (31 marca 2016), więc wypożyczyłam. Wcześniej czytałam tylko jego Los utracony. No, ale jakoś lektura szła mi powoli i dopiero w czerwcu ją zakończę.




      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      sobota, 04 czerwca 2016 14:37
  • poniedziałek, 02 maja 2016
    • Przeczytałam w kwietniu

      Wreszcie wiosna po strasznie długiej jesieni (bo zimy przecież nie było!)... Ale kwiecień był bardzo kapryśny - bardziej sprzyjał siedzeniu w domku z książką niż zachęcał do spacerów.

      1. Guillaume Musso: Jutro [Demain]. ISBN 978-83-7885-979-6. Moja druga książka tego francuskiego pisarza i tym razem bardziej mi się spodobała. Akcja toczy się w Ameryce, głównie w Bostonie. Matthew jest wdowcem, jego ukochana żona, Kate, zginęła prawie rok wcześniej w wypadku samochodowym. W kupionym na wyprzedaży laptopie znajduje zachowane zdjęcia dawnej właścicielki, Emmy, więc nawiązuje z nią kontakt mailowy. Umawiają się nawet na spotkanie, ale nie dochodzi ono do skutku i oboje mają pretensje do drugiej osoby, że się nie pojawiła. I wtedy okazuje się, że przeoczyli pewien szczegół w swojej korespondencji - Matthew pisze do osoby, która żyje w przeszłości, Emma odbiera jego maile dokładnie rok wcześniej niż on je wysyła. Mężczyzna postanawia wykorzystać to zjawisko, żeby zapobiec wypadkowi żony - namawia Emmę, żeby mu pomogła uratować Kate. Emma wplątana w tę historię przekonuje się, że żona Matthew oszukiwała go i to wcale nie było szczęśliwe małżeństwo. Historia podobna do filmu "Dom nad jeziorem" z K. Reevesem i S. Bulllock, ale tu jest dodatkowo zagadka kryminalna i napięcie, czy Emmie uda się uratować Matthewu. Czytało mi się wcale dobrze, a najbardziej spodobało mi się/rozbawiło mnie zdanie ze strony 35.:

      "Mieszkanie było małe - miało zaledwie czterdzieści metrów kwadratowych - ale urocze."

      Moje mieszkanie ma ok. 55 m2, ale kiedy moi rodzice się do niego wprowadzali ponad 40 lat temu było to M-5 czyli metraż dla 5 osób!

      2. Agata Christie: Trzynaście zagadek [The Thirteen Problems]. ISBN 978-83-271-5060-8. Po zakupie tej książki mam już wszystkie (przynajmniej z wykazu zamieszczonego w książce) utwory, w których śledztwo prowadzi panna Marple. I pomyśleć, że w młodości (wczesnej) jej nie lubiłam! Tom składa się z 12 zagadek opowiadanych podczas towarzyskich spotkań, w których bierze udział również panna Marple i to ona za każdym razem prawidłowo odgaduje, kto i dlaczego popełnił przestępstwo. Ostatnia historia to już śledztwo po śmierci dziewczyny w St Mary Mead - panna Marple prosi swego znajomego ze Scotland Yardu, żeby włączył się w poszukiwanie mordercy, bo policja podejrzewa niewłaściwą osobę. I - oczywiście - ma rację!

      3. Paula Hawkins: Dziewczyna z pociągu [The Girl On the Train]. ISBN 978-83-8031-451-1. Historia kryminalna, jeden z bestsellerów 2015 roku promowany przez samego S. Kinga! Rachel, Megan i Annę łączy nie tylko ulica, przy której stoją ich domy. Rachel po rozwodzie z Tomem codziennie jadąc podmiejskim pociągiem do Londynu obserwuje swój dom, gdzie były mąż mieszka z nową żoną, Anną i córeczka, ale także stojący w sąsiedztwie, gdzie mieszka szczęśliwe młode małżeństwo. Rachel ma problemy, pije, straciła pracę, mieszka u koleżanki i wydzwania do byłego męża. Pewnego dnia pijana jedzie do dawnego domu, wraca z rozbitą głową i nie pamięta, co się wydarzyło (luki w pamięci po upiciu zdarzają jej się często). Jest to o tyle ważne, że właśnie w tę sobotę zaginęła Megan, mężatka obserwowana przez Rachel z pociągu. Rachel zgłasza się na policję, bo wie, że nie było to jednak szczęśliwe małżeństwo - Megan miała kochanka, widziała ich całujących się na trawniku pewnego ranka z okna pociągu. Rachel okazuje się niewiarygodnym świadkiem, ale nawiązanie kontaktów ze Scottem (mężem Megan) i kręcenie się w pobliżu dawnego domu powoduje, że znajduje się w niebezpieczeństwie. Przypomina sobie wypadki z tamtej soboty, kto ją uderzył i do czyjego samochodu wsiadła ofiara morderstwa. No i Rachel odkrywa mordercę, a przy okazji wraz z Anną znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Ale to morderca ginie nim dotrze do nich policja z odsieczą. Mnie ta książka aż tak nie zachwyciła - może dlatego, że trudno mi było polubić Rachel, na końcu wyjeżdża bodajże na północ Anglii i mam nadzieję, że wydobędzie się z nałogu.

      4. Nick Hornby: Funny Girl [Funny Girl]. ISBN 978-83-7885-479-1. Książka o brytyjskiej telewizji lat 60-tych i ludziach, którzy ją tworzyli. Trochę się pogubiłam, ile w tym jest faktów, a ile zmyślenia, bo nie znam angielskich seriali i gwiazd z tamtych czasów. Tytułowa bohaterka, Barbara Parker, przyjeżdża z Blackpool do Londynu, bo chce zostać aktorką komediową (tak jak jej idolka Lucille Ball z serialu "Kocham Lucy"). Udaje jej się znaleźć agenta i jako Sophie Straw (taki przybrała pseudonim artystyczny) trafia na przesłuchanie nowego sitcomu BBC. Jej osobowość zainspirowała na tyle twórców, że stworzyli serial - "Barbara (i Jim)" - opowiadający o młodej prowincjuszce i jej mężu ze sfer rządowych i pokazujący w zabawny sposób  różnice klasowe i kontrowersyjne wtedy tematy. Czyta się lekko i przyjemnie chociaż życie bohaterów nie jest tylko usłane różami. I dwa razy autor wplata nazwisko Jane Austen! Lubię po prostu książki Nicka Hornby'ego (ale nie wszystkie mnie zachwycają) i podobają mi się też jego filmy.

      Koniec kwietnia spędziłam na lekturze pracy A. Richie Warszawa 1944 o powstaniu warszawskim - solidne tomiszcze, ledwie przekroczyłam połowę. Pewnie więc w maju też będzie mało książek, bo w kolejce czeka 1945 M. Grzebałkowskiej, też o większych rozmiarach. A sterta urosła o nowe zakupy (skorzystałam z ofert z okazji Dnia Książki i zahaczyłam też o księgarnie "taniej książki"). Ta sterta mnie kiedyś przywali!

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 maja 2016 12:58
  • poniedziałek, 18 kwietnia 2016
    • Japonia - z 2013 r.

      Chciałam uzupełnić stary wpis z 28 kwietnia 2013 r., ale kliknęłam w "Publikuj" zamiast "Zapisz" i wskoczył mi na kwiecień 2016 r.! Co gorsza, nazwisko Ruth Benedict napisałam w tagach małą literą i teraz już mi się nie uda zapisać je prawidłowo.

      A oto ten stary wpis:

      Nigdy nie chciałam mieszkać w Japonii. A chociaż ciekawił mnie świat samurajów, to jednak w filmach ukazujących współczesną Japonię ten kraj wydawał mi się przerażającym miejscem do życia. Tokio - dużo ludzi, wielkie świetlne reklamy na budynkach, ruch samochodów - totalny chaos, w którym nie chciałabym się znaleźć. Nie zmieniły tego wrażenia przeczytane przeze mnie książki.

      1. Ewa Kamler : Japonia daleka czy bliska.

      2. Rafał Tomański: Tatami kontra krzesła.

      3. Marcin Bruczkowski: Bezsenność w Tokio.

      4. Joanna Bator: Japoński wachlarz. Powroty.

      5. Ruth Benedict: Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej  [The Chrysanthemum and the Sword].


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 kwietnia 2016 18:01
  • sobota, 02 kwietnia 2016
    • Marcowe lektury

      W tym miesiącu aż 4 autorki i kobiece bohaterki w absolutnej przewadze. Czyżby to wpływ Międzynarodowego Dnia Kobiet?

      1. Elizabeth Strout: Okruchy codzienności [Olive Kitteridge]. ISBN 978-83-10-11827-1. Książka nagrodzona Pulitzerem w 2009 r., powstał też miniserial na jej podstawie. Olive jest nauczycielką matematyki w szkole średniej w Crosby, miasteczku nadmorskim w stanie Maine (czyli w tym samym stanie, co książka z Colinem Firthem w tytule). Jej mąż, Henry, przez lata prowadził miejscową aptekę, a syn - gdy dorósł - ożenił się i przeprowadził do Kalifornii, a potem do Nowego Jorku, gdzie poznał drugą żonę i urodził mu się syn. Autorka przedstawia życie małego miasteczka w nowej Anglii z jego urokami i dramatami, często poznajemy historie osób dość luźno związanych z Olive. Olive na zewnątrz prezentuje się jako surowa i oschła, a autorka umiała pokazać złożoność jej charakteru oraz właśnie okruchy codzienności, z których składa się nasze życie.

      2. Alexandra Popoff: Żony w cieniu mistrzów literatury rosyjskiej [The Wives. The Women Behind Russia's Literary Giant]. ISBN 978-83-7943-420-6. Bohaterkami są: Anna Dostojewska, Zofia Tołstoj, Nadieżda Mandelsztam, Vera Nabokov, Jelena Bułhakow i Natalia Sołżenicyn. Książka ciekawa, wiele się dowiedziałam o tych rosyjskich pisarzach. Najlepiej chyba znam twórczość Tołstoja (bardzo lubię "Wojnę i pokój", czytałam "Annę Kareninę" - oglądałam ekranizacje tych utworów). Dostojewskiego znam tylko z adaptacji scenicznych ("Zbrodnia i kara" A. Wajdy w Teatrze Starym w Krakowie z Radziwiłowiczem-Raskolnikowem i Stuhrem-Porfirym i "Biesy" w Teatrze Stu). Czytałam "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa oraz opowiadania "Fatalne jaja". Nabokova nie czytałam, a Sołżenicyna tylko "Oddział chorych na raka". Mandelsztama znam z antologii "Akme znaczy szczyt" (są tam również wiersze Anny Achmatowej i Nikołaja Gumilowa). W sumie to biedne te żony były, ciężkie życie miały z tymi "literackimi gigantami".

      3. Harper Lee: Zabić drozda [To Kill A Mockingbird]. Wyd. 5. Warszawa, "Książka i Wiedza", 1975. Ponieważ mam własny egzemplarz, postanowiłam sobie powieść przypomnieć, odświeżyć wrażenia. Ponowna lektura nadal wzrusza. Chętnie też obejrzałabym znowu film z Gregory Peckiem (w książce mam fotosy). Powieść również została nagrodzona Pulitzerem, w 1961 r. A film dostał 3 Oscary (m.in. dla G. Pecka) i nagrodę specjalną w Cannes w 1963 r. 

      4. Eric-Emmanuel Schmitt: Sekta egoistów [La secte des égoistes]. ISBN 978-83-240-3530-4. Wyczytałam na okładce, że to pierwsza powieść tego autora. Lekko napisana chociaż traktuje o zagadnieniach z filozofii bytu i poznania, opowiada o poszukiwaniach bibliograficznych bohatera na temat założyciela "Sekty Egoistów" z XVIII w. Ów człowiek, Gaspard Languenhaert, głosił: "czy wznoszę się do gwiazd, czy zstępuję do otchłani, nie przestaję być nigdy sobą i to, co dostrzegam, jest zawsze tylko moją własną myślą. A zatem świat nie istnieje w sobie, lecz we mnie. Zatem życie jest tylko moim snem. Zatem ja sam jestem dla siebie całą rzeczywistością... [...] wszystko istnieje jedynie w nim oraz za jego przyczyną i dla niego". I w książce mamy przedstawione dzieje tegoż Gasparda w miarę jak badacz znajduje nowe o nim źródła informacji. Dla mnie ciekawy był opis tych poszukiwań, bo same poglądy nie są przecież zbyt odkrywcze jeśli się liznęło troszkę filozofii. Książeczka jest cienka, czyta się szybko i przyjemnie. Spodobały mi się w niej 4 zdania, które sobie tu zapiszę:

      Zaznajomiony nieco z filozofią angielską, na tyle, by pojmować problemy, lecz zbyt skąpo, aby je rozwiązywać, zaczynał od wygłoszenia kilku uwag możliwych do przyjęcia, z których wyciągał następnie nieprawdopodobne wnioski. [s. 10-11]

      Od tamtej pory uchodził za błyskotliwy umysł, to znaczy, że miał prawo mówić byle co bez żadnych konsekwencji. [s. 36]

      Poczucie własnego interesu zawsze strzegło mnie przed pokusami inteligencji. [s. 66]

      Wszystko to tchnęło szczęśliwym prostactwem imbecyla, który myśli, że ma rację. [s. 121]

      5. Tilar J. Mazzeo: Hotel Ritz: życie, śmierć i zdrada w Paryżu [The Hotel on Place Vendôme: Life, Death, and Betrayal at the Hotel Ritz in Paris]. ISBN 978-83-240-3493-2. Jest to opowieść o słynnym paryskim hotelu - autorka wybiera sobie pewne momenty z jego historii oraz sławnych gości. Skupia się zwłaszcza na okupacji niemieckiej i kolaboracji z nazistami oraz tuż po wyzwoleniu przez aliantów. Niestety, najwięcej jest tu faktów plotkarskich, jak się upijano, jakie pyszności jedzono i kto z kim spał w tych ekskluzywnych apartamentach. Niespecjalnie mnie to zainteresowało - gdybym wcześniej nie znała twórczości Hemingwaya, to po tej książce wcale bym nie chciała jej poznać. Autorka przedstawia ważne postaci ówczesnego życia kulturalnego epatując ich małością i świństewkami, niejako ściągając na poziom "zjadaczy chleba"  -  ich zachowania nie prezentują się najlepiej. Ale przecież ich wartość nie leży w tym, że upijali się w Ritzu, ale w tym, co wnieśli do kultury... Gdy byłam na wycieczce w Paryżu, odwiedziliśmy i plac Vendôme, ale jakoś sam hotel nie został mi w pamięci - bardziej pamiętam olbrzymią reklamę biżuterii Chaumet z Sophie Marceau rozciągniętą na budynku (ale czy to nie było naprzeciwko hotelu?) i kolumnę z Napoleonem. Ciekawe, jak przedstawi autorka Irenę Sendlerową, bo aktualnie pracuje nad jej biografią - cóż tam się dowiemy o wadach kobiety ratującej żydowskie dzieci podczas wojny...?

      6. George Reisman: Kapitał i kapitalizm w XXI wieku, czyli od błędnej teorii do destrukcyjnych reform Piketty'ego [Piketty's Capital: Wrong Theory/Destructive Program]. ISBN 978-83-64599-11-8. Autor jest amerykańskim ekonomistą, zwolennikiem wolnego rynku i napisał swoją pracę jako krytykę publikacji Francuza Thomasa Piketty'ego Kapitał w XXI wieku. Piketty należy do "klubu ludzi o mentalności antykapitalistycznej" (razem z Naomi Klein, której książka zrobiła na mnie duże wrażenie), natomiast Reisman wprost przeciwnie. W tej małej książeczce ukazuje nieznajomość ekonomii i manowce, na które wiodą pomysły Piketty'ego. Z przykrością muszę napisać, że z ekonomicznych wywodów nic nie zrozumiałam. Przytoczę więc obszerny cytat:

      Przeciętna osoba nie jest zdolna do wielkich innowacji ani do tworzenia nowych gałęzi przemysłu czy rewolucjonizowania już istniejących.Jeśli jednak żyje w społeczeństwie, w którym prywatna własność jest zabezpieczona, otrzymuje takie same korzyści, jak wszyscy. Wszystko, czego potrzebuje, by je uzyskać, to być osobą wystarczająco inteligentną i mądrą, by zrozumieć, że jej gospodarczy dobrobyt zależy od tych, którzy są zdolniejsi niż ona i cieszą się swobodą pokojowego wykorzystywania swoich większych zdolności. Potrzebuje zrozumieć, że nie ma prawa do żadnej własności, należącej do tych, którzy ją zaopatrują i zatrudniają, oraz że przejmowanie ich własności w imię "sprawiedliwości społecznej" i "redystrybucja bogactwa i dochodu" nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością, lecz jest kradzieżą, z której nie może wyniknąć więcej dobrego, niż z plądrowania sklepu przez motłoch.

      Każdy, kto należy do takiego motłochu, może kierować się przekonaniem, że zabranie przez niego jednej czy dwóch rzeczy ze sklepu, skrywającego ich tak wiele, podczas gdy ona ma ich tak mało, jest działaniem "słusznym". Ale skutek będzie taki, że nie będzie już wtedy sklepów, w wyniku czego każdy będzie miał znacznie mniej, niż miałby w przeciwnym wypadku. Ponadto nie będzie różnicy, jeśli zamiast grabienia sklepów "redystrybutorzy" sprawią, że rząd opodatkuje je lub ich właścicieli i rozda wpływy tym, którzy złupiliby sklepy, ale w zaistniałej sytuacji mogą sobie kupić to, co w innym razie by ukradli. W tym wypadku mielibyśmy do czynienia z sytuacją, w której sklep zaczął funkcjonować dzięki swoim pieniądzom i zasobom, a skończył tylko ze swoimi pieniędzmi. Właśnie w ten sposób zaczyna się i kończy funkcjonowanie sklepu, kiedy zostaje on ograbiony. [s. 108-109]

      Utrzymuje się, że występowanie gospodarczej nierówności jest niemoralne, ponieważ głęboko obraża wielu ludzi, zwłaszcza zawodowych intelektualistów, którzy rażąco przeceniają swoje intelektualne zdolności i możliwości. Sytuacja ta zatrzymuje na moment rzeczywistość i zmusza takich ludzi, by dostrzegli, że wielu spośród tych, których oni uważają za intelektualnie gorszych od siebie, faktycznie wiedzie się lepiej, niż im. Nie są oni w stanie przyjąć tego faktu do wiadomości i czują się zmuszeni do zwalczania go. I tak, w imię "społecznej sprawiedliwości", szkalują, rabują i mordują zamożnych kapitalistów, których nienawidzą, a których jedyną zbrodnią w niesieniu dobrobytu dla wszystkich jest unikanie cechującej takich ludzi megalomanii. [s. 126]

      Gdyby jego propozycje zostały przyjęte, stanowiłyby poważny dodatek do destrukcyjnych sił, już w naszym kraju funkcjonujących i odpowiedzialnych za obecny stan stagnacji i dekoniunktury (decline). Popchnęłyby one system gospodarczy w kierunku znacznie bardziej drastycznego spadku. Bitwa o nierówność gospodarczą przeniosłaby się z poziomu skarżenia się na to, że inni posiadają więcej domów i samochodów, na poziom skarg, iż inni mają więcej ziemniaków lub ryżu. [s. 127]

      Gdyby zalecany przez Piketty'ego program został przyjęty, jego konsekwencje byłyby w takim samym stopniu niszczycielski, w jakim niewielka jest jego wiedza w dziedzinie dogłębnej teorii ekonomicznej. Powszechny sukces jego książki jest miarą ekonomicznej ignorancji naszych czasów. Poparcie udzielone jego pracy powinno być odbierane jako dowód ekonomicznej niewiedzy tych, którzy je wyrazili. [s. 127-128]

      Dla mnie dodatkowym bonusem z tej lektury była informacja, że Piketty w swojej książce powołuje się na powieści Jane Austen uznając je za dowód w swoich wywodach antykapitalistycznych (chodzi mu o rolę odziedziczonego bogactwa). Powinnam  więc sięgnąć  do jego pracy, ale czy dam radę przeczytać? Miałam już pierwszą próbę - próbowałam "przyswoić" Ekonomię nierówności - zrezygnowałam po kilku stronach. No, ale wtedy nie wiedziałam, że on tak poważnie podchodzi do świata  przedstawionego w twórczości mojej ulubionej autorki...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      sobota, 02 kwietnia 2016 15:55
  • poniedziałek, 29 lutego 2016
    • Nie tylko o Jane Austen

      Ostatnią lutową książką była powieść Mii March Poszukiwany Colin Firth (opisana w lutowym wpisie). Pewnie bym po nią nie sięgnęła, gdyby w tytule nie byłoby nazwiska mojego ulubionego aktora. Czy w książce jest on potrzebny? Autorka mogłaby przecież stworzyć fikcyjnego gwiazdora, ale wtedy nie zainteresowałyby się jej książką fanki Colina Firtha i Jane Austen. To pewnie spore grono czytelnicze. Dla mnie to takie żerowanie na sławie innych ludzi...

      Tematem powieści jest jednak macierzyństwo - ściślej postawy wobec ciąży. Trzy główne bohaterki łączy ośrodek dla nastolatek w ciąży w małym miasteczku w stanie Maine. Veronica 22 lata temu, w wieku 16 lat została wypędzona z domu i tam urodziła dziewczynkę, którą oddała do adopcji. Bea w rok po śmierci matki dowiaduje się, że została adoptowana i z otrzymanych papierów dowiaduje się, kto jest jej biologiczną matką i gdzie ona mieszka. Bea jedzie więc, żeby poznać kobietę, która ją urodziła, czyli Veronicę. Gemma jest dziennikarką, została zwolniona z pracy (cięcia etatów) i przyjeżdża na ślub przyjaciółki. Gemma właśnie odkryła, że jest w ciąży i obawia się, że mąż wykorzysta sytuację i zrobi z niej "kurę domową" pod kuratelą teściowej. Znajoma proponuje jej, żeby napisała reportaż o ośrodku dla ciężarnych nastolatek dla lokalnego pisma. No i w powieści poznajemy historie nie tylko tych 3 kobiet, ale i innych dziewcząt, które skorzystały z ośrodka. I czyta się to nawet dobrze, Colin Firth nie jest tu do niczego potrzebny. Powieść kończy się happy endem, a CF tylko miga w oddali przez moment.

      Ponieważ jednak jest w tytule, dowiadujemy się, że wszystkie główne bohaterki - a nawet większość drugoplanowych - zachwyca się CF, głównie jako panem Darcy z serialu "Duma i uprzedzenie" oraz Markiem Darcy z filmów o Bridget Jones. Te wstawki z oglądaniem jego filmów i komentarzami czy informacjami o CF wydają mi się sztuczne i niepotrzebne. Ale marketing...

      Podoba mi się tylko cytat, zamieszczony jako motto (są aż 3 cytaty-motta), słowa Colina Firtha (już je kiedyś czytałam w jakimś wywiadzie):

      "Jestem całkowicie przekonany, że gdybym jutro musiał zmienić zawód, zostać astronautą i jako pierwszy człowiek postawić nogę na Marsie, wszystkie nagłówki gazet krzyczałyby: Pan Darcy wylądował na Marsie!".

      W tej książce autorka przywołuje jeszcze inny utwór literacki. Bea pomaga nastolatce, która musi w wakacje przeczytać "Zabić drozda" Harper Lee. Bardzo mi się ta książka podobała (mam własną). Ekranizacja z Gregory Peckiem też. I akurat w tym miesiącu - konkretnie: 19 lutego 2016 r. - pisarka zmarła, miała 90 lat. Chciałabym przeczytać jej ostatnio wydaną książkę "Idź, postaw wartownika" - wtedy znałabym całą jej twórczość.

      W tym samym dniu, w Mediolanie, zmarł też Umberto Eco, on miał 84 lata. Przeczytałam kilka (chyba 5) jego książek. Chyba jednak najbardziej podobało mi się "Imię róży" i esej "O bibliotece". Chciałabym przeczytać jego ostatnia powieść "Temat na pierwszą stronę" i wiem, od kogo mogę sobie tę książkę pożyczyć.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 lutego 2016 18:38
    • 29 dni lutego na czytanie

      Luty dłuższy niż zwykle - będzie więcej czasu na czytanie...

      1. Agata Christie: Czarna kawa [Black Coffee]. ISBN 978-83-271-5061-5. Jest to adaptacja - dokonana przez Charlesa Osborne'a - sztuki pod takim samym tytułem. Sprawę prowadzi Poirot, a towarzyszy mu kapitan Hastings, który wpadł do Anglii (żona została w Argentynie). Trochę to przypomina Tajemniczą historię w Styles, którą bardzo lubię. Ale czyta się lekko i szybko.

      2. Agata Christie: Pani McGinty nie żyje [Mrs McGinty's Dead]. ISBN 978-83-271-5104-9. Tutaj także sprawą zajmuje się Poirot, ale bez kapitana, pojawia się za to pisarka Ariadne Oliver (za którą nie przepadam). Detektyw ratuje od stryczka młodego człowieka skazanego za morderstwo swojej gospodyni. Policjant, który prowadził tę sprawę prosi Poirota o pomoc, bo nie wierzy, że James Bentley jest winny, chociaż wszystko na to wskazuje. Więc Poirot jedzie na prowincję do małej wioski, gdzie mieszkają sami mili ludzie...

      3. Michel  Houellebecq: Uległość [Soumission]. ISBN 978-83-280-2120-4. Tym razem rozczarowanie.  To moja trzecia powieść tego autora, poprzednie - mimo pesymistycznych wizji przyszłości naszej cywilizacji - jakoś przyjmowałam z mniejszym lub większym zrozumieniem bohatera. Ale tym razem uważam, że facet jest żałosny. Główny bohater jest wykładowcą literatury na paryskim uniwersytecie, dobrze mu się powodzi, pracę ma lekką i zupełnie się nią nie przejmuje, jest kawalerem, romansuje ze swoimi studentkami (jego związki czasowo ograniczają się do roku - z nowym rokiem akademickim pora na nową partnerkę). Żyje jakoś tak jałowo, jedyne, co go interesuje to chyba seks i ewentualnie dobre jedzenie, ale osiągnięte małym wysiłkiem. jest specjalistą od twórczości XIX-wiecznego pisarza Jorisa-Karla Huysmansa (nie słyszałam o nim). Dwie jego powieści : Na wspak oraz W drodze zostały przetłumaczone na polski. Może warto by było je przeczytać? Natomiast - wracając do Uległości - ukazanie Francji, która dostaje się pod władzę Bractwa Muzułmańskiego i zostaje "zislamizowana" nie porusza (bohater też z tego powodu nic nie traci, a na końcu powieści decyduje się przejść na islam, co ma mu przynieść korzyści finansowe i dobrą muzułmańską żonę, która zaspokoi jego potrzeby i nocne i dzienne). Nie jest też zbyt przekonujące, że spowodowałoby to tak w sumie niewielkie społeczne czy gospodarcze perturbacje. Ale bohaterowie Houellebecqa zawsze są dobrze urządzeni chociaż są swoim życiem rozczarowani i niezadowoleni.

      4. David Baldacci: Studnia życzeń [Wish You Well]. ISBN 978-83-7670-167-7. Powieść obyczajowa, której akcja toczy się na początku lat 40-tych XX w. W wypadku samochodowym ginie pisarz i jego dzieci Lou i Oz wraz z pogrążoną w letargu matką przenoszą się z Nowego Jorku na małą farmę prababki w górach Wirginii. Ojciec nie zostawił żadnych pieniędzy i dzieci muszą wraz z babką i jej czarnym pomocnikiem pracować na farmie, gdzie warunki są bardzo prymitywne. Dzieci (12-latka i pięć lat młodszy brat) przystosowują się do tego środowiska, nawet ciężka praca im nie przeszkadza. Oczywiście, są tam też czarne charaktery, ale wszystko się kończy dobrze. Autor ten jest chyba bardziej znany jako twórca sensacji (to na podstawie jego książki powstał film Władza absolutna z Clintem Eastwoodem).

      5. Michaił Jelizarow: Bibliotekarz [Библиотекаръ]. ISBN 978-83-7758-198-8. Rozczarowałam się tą książką. Autor urodził się w Iwano-Frankiwsku na Ukrainie (w 1973 r. czyli w ZSRR), ale mieszka obecnie w Moskwie. Książka w 2008 r. dostała nagrodę "Rosyjski Booker" i chyba autor czuje się Rosjaninem. Sama opowieść początkowo mi się podobała - zapomniany autor socrealistyczny, Gromow, napisał 6 powieści, które odpowiednio przeczytane zawierają w sobie magiczną moc. Wtajemniczeni łączą się w czytelnie i biblioteki, którym przewodzi ich bibliotekarz. I właśnie bohater, Aleksiej Wiazincew, dziedziczy po stryju nie tylko mieszkanie, ale i funkcję bibliotekarza w Szyroninowskiej Czytelni. Okazuje się jednak, że poszczególne czytelnie walczą między sobą o książki i "trup ściele się gęsto". To prawie gangi, tyle że nie posługują się bronią palną, ale siekierami, nożami, młotami etc. Na końcu okazuje się, że bezustanne czytanie tych ksiąg - niczym dawniej modlitwa - ma zapewnić Rosji powodzenie czy nawet odrodzenie potęgi. No i właśnie Aleksiej zostaje uwięziony w bunkrze i to on ma zadbać czytając te księgi, żeby "Ojczyzna była wolna, a jej granice nienaruszalne". Nie, nie spodobała mi się ta książka. Bardzo pesymistyczna!

      6. Szymon Nowak: Dziewczyny Wyklęte. ISBN 978-83-64095-61-0. Jeszcze wieksze rozczarowanie niż Bibliotekarz. Nowak też urodził się w 1973 r., ale nie ma umiejętności literackich. Jego praca jest popularyzatorska i opowiada o losach 16 kobiet (dziewcząt), które zaliczył do "wyklętych", czyli należących do antykomunistycznego podziemia. Jedne są znane, inne autor wprowadza do "obiegu". Niestety, autorowi zabrakło talentu, żeby napisać "porywające opowieści", a często ma za mało materiałów (i zapewne wtedy wymyśla ich przeżycia), żeby stworzyć zajmującą postać. Wiem, że te kobiety wiele wycierpiały, niektóre zginęły lub zostały zamordowane, a teraz jeszcze banałami i frazesami ich życie opisuje autor. Jego opowieści są pisane językiem propagandy niczym utwory socrealistyczne - nie sprzyja to pobudzeniu współczucia u czytelnika, nie mówiąc już o patriotycznej dumie. Raczej zażenowanie. Książka ładnie wydana, w twardej oprawie  (44.90 zł), ilustrowana (czarno-białe zdjęcia i dokumenty), porządny papier, 526 stron (aż się chce zacytować króla Stasia: "szkoda czasu i atłasu"). Dziwi mnie tylko, że na okładce jest zdjęcie współczesnej dziewczyny z grupy rekonstrukcji historycznej, a nie jakiejś prawdziwej "Wyklętej" i w tekście też dodano zdjęcia dzisiejszych dziewcząt przebranych za partyzantki. Takie mam odczucie, jakby po raz kolejny skrzywdzono te prezentowane kobiety w tak pospolity i nieumiejętny sposób je opisując.

      7. Doris Lessing: Opowieści afrykańskie [African Stories. The Black Madonna / Winter In July]. ISBN 978-83-7359-644-3. Czternaście opowiadań o życiu w Afryce. Nie przepadam za opowiadaniami, lubię dłuższe formy. A jeszcze te opowiadania są takie smutne, pełne nostalgii... Opisują środowisko białych farmerów, ich ciężkie życie (borykają się z własnymi problemami, tubylcami, ziemią i klimatem) - nie ma tu sielankowych wizji. Życie nie jest łatwe i nigdy nie było - takie banalne zdanie mi przyszło na myśl jako podsumowanie.

      8. Anthony Doerr: Światło, którego nie widać [All the Light We Cannot See]. ISBN 978-83-8015-072-0. Nagroda Pulitzera 2015. Amerykanin (ur. 1973) opisuje II wojnę w Europie. Bohaterką jest niewidoma Francuzka Marie-Laure, która po napaści Niemiec przenosi się z ojcem do Saint-Malo i okupację spędza w domu stryjecznego dziadka. Opisane są także losy Wernera, nastolatka z domu dziecka, który dzięki swym technicznym uzdolnieniom dostaje się do elitarnej szkoły Hitlerjugend, a potem na froncie tropi wrogie radiostacje. W sierpniu 1944 r. losy Marie-Laure i Wernera łącza się na parę dni. Jest jeszcze przeklęty bezcenny brylant Morze Ognia, który tropi nazistowski łowca klejnotów. Marie-Laure wojnę przeżywa, Saint- Malo odbudowane, a brylant? Oddany Bogini Morza, żeby nie prześladowała jego posiadaczy? Dobrze się czyta, dobrze pokazane drogi do wspierania nazizmu i małość oraz wielkość człowieka. Ale jakoś zakończenie mnie rozczarowało. Taki ten happy end niepełny...

      9. Mia March: Poszukiwany Colin Firth [ Finding Colin Firth]. ISBN 978-83-7943-381-0. Czytadło z serii Leniwa niedziela. Opowiada o 3 kobietach, które przyjeżdżają do małego miasteczka w Maine, gdzie filmowcy kręcą film, w którym ma zagrać Colin Firth. Więcej o książce w następnym wpisie.

      I po lutym - wcale tak dużo książek nie przeczytałam...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gosia.gk
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 29 lutego 2016 17:32

Tagi

Kanał informacyjny