Czytam, bo lubię

Wpis

sobota, 31 października 2015

Lektury na październik

Wiadomo już, kto dostał Nobla. Swietłana Aleksijewicz. Czytałam tylko jedną jej książkę - Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka. Bardzo chciałam przeczytać Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, ale jakoś nie natrafiłam na tę książkę w bibliotece. Czyli noblistkę mogę sobie "zaliczyć", ale już laureatki Nike nie, bo tu trzeba przeczytać konkretną książkę - nie czytałam. Ale poprzednią jej Nike - Bieguni - czytałam i podobała mi się.

1. Katarzyna Bonda: Tylko martwi nie kłamią. ISBN 978-83-7758-962-5. Autorka wypływa na europejskie wody, ale mnie jej kryminał nie zachwycił. Akcja dzieje się na Śląsku, głównie w Katowicach (tam zamordowano "śmieciowego barona"). Zbrodnię próbują rozwikłać: prokurator Weronika Rudy, policjant Waldemar Szerszeń i policyjny profiler Hubert Meyer. Najpierw wszystko się rozłazi, a na kilku ostatnich stronach objawienie i sprawcy wykryci i zatrzymani! Ale pewnie i tak decydujące okazało się, że drażnił mnie Meyer będący głównym bohaterem. Nie spodobał mi się, więc i książka też.

2. Agata Christie: Śmierć w chmurach [Death in the Clouds]. ISBN 978-83-271-5057-8. Herkules Poirot leci samolotem i pod jego nosem zostaje zamordowana pasażerka. I to strzałką z dmuchawki zatrutą egzotyczną trucizną. No, ale morderca się nie wywinie sprawiedliwości, a detektyw jeszcze zabawi się w swatkę uroczej fryzjerki Jane Grey (też leciała tym samolotem).

3. Magdalena Kicińska: Pani Stefa. ISBN 978-83-8049-087-1. Reportaż o Stefanii Wilczyńskiej, współpracownicy i prawej ręce Janusza Korczaka. Razem z nim prowadziła Nasz Dom (a nawet sama, gdy on był na wojnie), trudziła się i pracowała dla dzieci, razem z nimi zginęła w Treblince. Ale ona zawsze była w cieniu. No i nie zostawiła po sobie prac czy utworów - tylko listy pisane do przyjaciół czy dawnych wychowanków. Takie smutne to jej życie, bo na koniec chciała przenieść się do Izraela, wróciła jednak, żeby w razie wojny być na stanowisku, przy dzieciach. Ale w tej wojnie nie udało jej się ochronić dzieci - cóż, nie było to w jej mocy. Książka jest smutna także dlatego, że ukazuje jak ciężkie było życie ubogiego dziecka w tamtych czasach i jak trudna - syzyfowa prawie - była praca ludzi, którzy chcieli tym dzieciom pomóc. 

4. Bruce Chatwin: Pieśni stworzenia [The Songlines]. ISBN 978-83-247-0387-6. To moja druga książka tego autora, wcześniej czytałam W Patagonii. Tym razem autor podróżuje po Australii i poznaje kulturę Aborygenów. Fascynują go ludy wędrowne i wspomina także o innych zamieszkujących inne kontynenty teraz i w przeszłości. Dobrze się czyta. W Australii autor krąży wokół Alice Springs - to miasto zapamiętałam ze świetnej  książki Miasteczko jak Alice Springs Nevile'a Shute (opowiada o dramacie europejskich kobiet na Malajach podczas II wojny światowej, a potem jedna z nich, Jean Paget,  jedzie do jakiejś dziury w interiorze i przyczynia się do rozwoju tego miasta, a tytułowe Alice to "miasto-ideał" dla australijskich rozmówców Jean). Ale autor odwiedził Australię później, w latach 80-tych XX w. No i również opisuje pustynne tereny Australii i życie jej mieszkańców - Aborygenów i przybyszy ze świata. Znalazłam też w niej pochwałę spacerów pióra Sorena Kierkegaarda (z listu do Jette z 1847 r.):

"Przede wszystkim nie trać upodobania do spacerów - dzięki codziennemu chodzeniu miewam się dobrze i zostawiam w tyle wszelkie choroby. W czasie spacerów przychodzą mi do głowy najlepsze myśli, a nie znam tak czarnej, na którą spacer by nie pomógł... siedzenie w miejscu niszczy, a im dłużej się siedzi, tym gorzej się czuje... Więc wszystko będzie dobrze, jeśli tylko będzie się chodzić."

Chatwin również zajmuje się mitami i ich znaczeniem dla ludzkości i pojedynczego człowieka. Zastanawia się też nad początkami człowieka - czy nasz gatunek przetrwał, bo był agresywny czy też wykształcił w sobie agresję, żeby pokonać drapieżniki, które mu zagrażały? Jest to więc książka nie tylko o Australii i Aborygenach. Trochę tylko czuję się zawiedziona, że autor w swej podróży nie natknął się na żadnego australijskiego Polaka.

5. Haruki Murakami: Na południe od granicy, na zachód od słońca [Kokkyō-no minami, taiyō-no nishi ; ang: South of the Border, West of the Sun]. ISBN 978-83-7758-568-9. Może to przez takie powieści pisarz nie dostaje Nobla. Banalna historia 37-latka, któremu dobrze się powodzi. Ma żonę, którą kocha i dwie córeczki, pracę, która daje mu zadowolenie i utrzymanie, więc nawiązuje romans z przyjaciółką z dzieciństwa. Znali się jako 12-latkowie, potem 25 lat nie mieli z sobą kontaktu, ale ponowne spotkanie (to ona go znalazła) powoduje, że bohater jest gotów rzucić wszystko dla Shimamoto, o której życiu nic właściwie nie wie. Ale kobieta po namiętnej nocy znika, a bohater decyduje się na pozostanie z żoną. Czyż to nie kolejna historia potwierdzająca, że gdy nam jest za dobrze, to poszukamy sobie kłopotów. A w tle samobójstwa i tragedie - pesymizm jak to u Murakamiego. Przynajmniej ja tak go odbieram.

6. Baptiste Beaulieu: Pacjentka z sali numer 7 [Alors voilà: les 1001 vies des Urgences]. ISBN 978-83-241-4971-1. Francuski lekarz opisuje swoje perypetie z pracy w szpitalu na oddziale ratunkowym. Okazuje się, że braki finansowe są w państwowej służbie zdrowia wszędzie. Grunt, to żebyśmy zdrowi byli! Historyjki niby zabawne, ale ze śmiercią w tle. Jest tam też rozmowa z pacjentem o książkach - pan Hajjan proponuje lekarzowi lekturę Ciała i duszy Conroya: "Nikt nigdy nie napisał nic piękniejszego o Człowieku i o muzyce". Patrzyłam w Internecie, ale nie znalazłam. Znalazłam amerykańskiego pisarza Pata Conroya, ale nie ma takiego tytułu w jego bibliografii - najbliższy to Muzyka plaży (bo o muzyce).  Chyba nic jego nie czytałam, ale widziałam filmową adaptację jego książki Książę przypływów. Lekarz natomiast polecał pacjentowi Sto lat samotności Gabriela Garcii Marqueza - tę czytałam i bardzo mi się podobała, czułam się wciągnięta w jej magiczny świat.

7. Agata Christie: Strzały w Stonygates [They Do It With Mirrors]. ISBN 978-83-245-9239-5. Znowu panna Marple w akcji. Odwiedza przyjaciółkę z lat szkolnych, żeby stwierdzić, co jest nie w porządku w jej otoczeniu. Akcja toczy się już po II wojnie, wolę kryminały przedwojenne tej autorki (bardziej odpowiada mi staroświecki klimat tamtych lat). Mam już wszystkie powieści z panną Marple, brakuje mi tylko zbioru opowiadań Trzynaście zagadek. Ale nie natrafiłam nigdzie na tą książkę.

Koniec miesiąca spędziłam czytając Zimowe dzieci - ciężko mi to idzie, bo to "horrorowate", a ja za taka literaturą nie przepadam...

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
gosia.gk
Czas publikacji:
sobota, 31 października 2015 16:09

Polecane wpisy