Czytam, bo lubię

Wpis

niedziela, 03 maja 2015

Czytelniczy kwiecień-plecień

Początek miesiąca do świąt spędziłam na czytaniu "Skazanych" zaczętych jeszcze w marcu. Potem miałam zamiar wziąć się za "stertę"... 

1. Douglas Smith: Skazani: ostatnie dni rosyjskiej arystokracji [Former People. The Final Days of the Russian Aristocracy]. ISBN 978-83-08-05318-8. Książka amerykańskiego historyka ukazuje losy rosyjskiej szlachty po upadku caratu, a zwłaszcza pod władzą sowiecką. Przedstawia je na przykładzie dwóch potężnych rodów: hrabiów Szeremietiewowów związanych z Petersburgiem i książąt Golicynów związanych z Moskwą. Smutna książka, bo tragiczne były losy rosyjskiej szlachty, zwłaszcza tej, która nie wyemigrowała po 1917 roku. Ale ta książka ukazuje również, jak bezbronne jest państwo, a nawet społeczeństwo, poddane władzy absolutnej. Kiedy zabrakło cara, wszystko się rozsypało, właściwie powstało jedno wielkie bezhołowie, nie było spoiwa, czy reguł, które podtrzymałyby więzi społeczne. Bo wcześniej o wszystkim decydowała wola jednostki, cara - prawo nie było ważne, ważniejszy był proizwoł (samowola, arbitralność) tego, kto miał władzę. W państwie car i jego zaufani, lokalnie gubernatorzy. Nawet jeżeli urodziłeś się księciem i miałeś majątek nie mogłeś czuć się bezpiecznie, bo jeśli popadłeś w niełaskę cesarza mogłeś wszystko stracić, łącznie z życiem. I pewnie dlatego bolszewikom tak łatwo udało się przejąć władzę szczując biednych na bogatych i zawsze pokazując wrogów, których można i trzeba niszczyć i ograbiać. Arystokracja w tej książce ukazana jest jako męczennicy - nie walczy z dyktaturą sowiecką, represje nie są więc uzasadnione jakimś buntem czy spiskiem, jej przedstawiciele godzą się ze swoją nową sytuacją majątkową i społeczną i chcą spokojnie żyć, lojalnie i patriotycznie pracować dla Rosji. Są dumni z sukcesów władzy sowieckiej nawet, gdy kosztowały one życie tysięcy więzionych ofiar. Ale jako "byli ludzie" (co za straszne określenie, jakże barbarzyńskie i niehumanitarne) dla władz i społeczeństwa nie mają racji bytu, mają być zgładzeni jak szkodliwe robactwo. Na końcu jest króciutko o dzisiejszej Rosji i Putinie. Nic się nie zmieniło, pod jego rządami - podobnie jak za caratu czy władzy sowieckiej - nikt nie może być pewny swego życia (a przynajmniej wolności) i majątku, w każdej chwili przez kaprys władcy można wszystko stracić. I oni uważają to za normalne. Przerażające!

2. Andrew Clover: Tata rządzi czyli 63 zasady szczęśliwego ojca [Dad Rules]. ISBN 978-83-247-2167-2. Na pierwszy rzut oka, bardzo przyjemna książeczka opowiadająca o szczęściu jakie daje ojcostwo i wychowywanie dzieci. Narrator, aktor i komik, ma dorywczą pracę i to jego partnerka zarabia pieniądze na utrzymanie rodziny, więc to on zajmuje się dziećmi - dwiema córeczkami. I opisuje blaski i cienie takiej sytuacji, ale przesłanie jest zdecydowanie pozytywne - ojcostwo to szansa na bycie szczęśliwym człowiekiem jeśli umie się dostrzec jego uroki. Opowieść byłaby urocza, gdyby tatuś okazyjnie nie zażywał narkotyków. To jest takie oswajanie czytelnika, pokazanie, że wcale nie czynią szkody, są "w porządku". Facet jest sympatyczny, a że trochę "popala zioło"? Przecież to nic wielkiego - i w ten sposób tolerujemy niebezpieczne zachowania, przyzwyczajamy się do ich obecności. To mi się nie podoba i dla mnie to "książka zbójecka" czyli niebezpieczna (patrz: "Dziady" A. Mickiewicza).

3. Agata Christie Mallowan: Opowiedz, jak tam żyjecie [Come, Tell Me How You Live]. ISBN 978-83-271-5113-1. Agata Christie, oprócz tego, że pisała świetne kryminały, miała też życie osobiste i męża, który był archeologiem. Co więcej, pisarka towarzyszyła mu podczas wypraw archeologicznych w latach 30-tych na Bliskim Wschodzie i ta książka opowiada o ich przygodach podczas takich wyjazdów. Napisana jest lekko, prezentuje z sympatią napotkanych wtedy ludzi, ukazuje bogactwo kulturowe krainy leżącej na pograniczu Syrii, Iraku i Turcji - zarówno jako kolebki cywilizacji, jak i w ówczesnych czasach. A teraz tam się krew leje, zbrodnie i okrucieństwo niszczą ten spokojny i szczęśliwy wtedy kraj...

4. Agata Christie: Tajemnicza historia w Styles [The Mysterious Affair at Styles]. ISBN 978-83-245-8863-3. Po kronice z wykopalisk powinnam raczej sięgnąć do Morderstwa w Mezopotamii czy Podróży do Bagdadu... Ale jakoś znowuż zapragnęłam sobie przypomnieć spokojną angielską prowincję - mimo toczącej się I wojny - i zbrodnię w zamożnej ziemiańskiej rodzinie. Śledztwo prowadzi Hercules Poirot przy pomocy niezawodnego kapitana Hastingsa. Kapitan wtedy jeszcze jest kawalerem i ulega powabom płci pięknej mieszkającej w Styles (bez wzajemności, niestety, albo raczej "stety"), a mały Belg, błyskotliwy jak zawsze, nie tylko doprowadza do aresztowania morderców, ale i ratuje od rozpadu małżeństwo nowego właściciela majątku. Ach. mogę czytać te kryminały na okrągło - zarówno dla intrygi, bohaterów, jak i klimatu tych powieści...

5. Katherine Mansfield: Jej pierwszy bal: opowiadania [z tomu The Garden Party]. Wyd. 2, z 1980 roku, a nie ma nigdzie ISBN - może dlatego, że to książeczka z serii "Koliber"? 8 krótkich opowiadań świetnie portretujących bohaterów w różnym wieku i sytuacji społecznej. Skorzystam z notatki na okładce: "świetna znajomość psychologii, głęboki humanizm, piękny język, umiejętność odtwarzania nastroju i wydobywania uroku i piękna z rzeczy powszednich". Dla mnie są one przede wszystkim smutne, ale i pełne współczucia dla kondycji ludzkiej. Pisarka żyła tylko 45 lat, chorowała na gruźlicę i była znajomą Virginii Woolf, która opisuje ją w swym dzienniku (dlatego pożyczyłam sobie ten malutki tomik, mimo że nie przepadam za opowiadaniami). Urokliwy drobiazg.

6. Rosie Rushton: Wszystko o miłości [Whatever Love Is]. ISBN 978-83-62955-38-1. Powieść dla nastolatków - przerobione Mansfield Park Jane Austen. Frankie mieszka u bogatej ciotki (ale to nie jest jej krewna, bo matka Frankie była dzieckiem adoptowanym), wuj jest potentatem w branży odzieżowej. William jest fotografem na statku (i gejem), kuzyn James zostaje wyrzucony ze studiów, a jego pasją jest muzyka, Ned (czyli Edmund) nie chce być pastorem, w dzisiejszych czasach "obciachowe" jest bycie pracownikiem opieki społecznej. Kłopoty wuja są spowodowane doniesieniami prasowymi o wykorzystywaniu pracowników w fabryce w Meksyku. Henry Crawford kompromituje się tym, że na wieść o ciąży Mii (czyli Marii) nie czuje się zupełnie odpowiedzialny za to, co się stało. On i jego siostra Alice uważają, że aborcja rozwiąże sprawę. Jednak Neda najbardziej zniechęciło do ukochanej, że nie zainteresowała się stanem zdrowia Jamesa, gdy został napadnięty. Cóż, taka przeróbka - pomijając już talent naśladowczyni - pokazuje zmiany społeczne, obyczajowe i moralne, jakie zaszły od czasów Austen. Mam mieszane uczucia, bo jednak wątpię, by czytelniczka tej opowiastki sięgnęła do oryginału, albo zdobyła się na głębsze przemyślenia...

7. Evelyn Waugh: Daleko stąd: Podróż afrykańska [Remote People]. ISBN 978-83-7799-782-6. Jest to reportaż turystyczny z pobytu autora w 1930 roku w Afryce. Pojechał jako korespondent dziennika "The Times" na koronację cesarza Hajle Sylassie do Abisynii, a potem podróżował po innych krajach (Zanzibar, Kenia, Uganda, Kongo). Czyta się dobrze. A kończy refleksją: "Po co jeździć za granicę? Najpierw obejrzyjmy sobie Anglię." I ma pewnie rację. A tę książeczkę kupiłam, bo byłam ciekawa, co o Afryce napisał autor "Znowu w Brideshead". Podobała mi się ta powieść i serial z Jeremy Ironsem ( z 1981 r.) będący jej adaptacją. Ale film z 2008 r. już nie miał tyle uroku. Jako dodatkowy bonus z lektury są uwagi o polskiej delegacji, która płynęła tym samym statkiem, co autor na koronację do Abisynii. "Polacy na saniach" - dlaczego ten środek lokomocji uważa za charakterystyczny dla nas? I jeszcze cytat o hymnach różnych delegacji państwowych: 

Jednak nawet mnie zdumiała ich niezwykła długość; orkiestra, niezrażona trudnościami, solennie wykonywała wszystkie zwrotki każdego hymnu, a w kategorii rozwlekłości bez trudu wygrali Polacy.

Wydaje mi się, że jest jakoś uprzedzony do naszej nacji, a orkiestra musiała chyba grać w złym tempie!

W tym miesiącu zmarł Gunter Grass oraz Władysław Bartoszewski. Wydaje mi się, że czytałam jakąś książkę opowiadającą o życiu prof. Bartoszewskiego. W przypadku Grassa - nie udało mi się przeczytać "Blaszanego bębenka", doszłam do połowu węgorzy. Ale czytałam jakąś inną autobiograficzną o Gdańsku.

       

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
gosia.gk
Czas publikacji:
niedziela, 03 maja 2015 19:50

Polecane wpisy