Czytam, bo lubię

Wpis

wtorek, 31 marca 2015

Marcowe czytanie.

Pierwszy tydzień miesiąca spędziłam kończąc lutową lekturę - sagę Fallaci. A potem przeczytałam jeszcze inne...

1. Oriana Fallaci: Kapelusz cały w czereśniach: saga [Un cappello pieno di ciliege]. ISBN 978-83-08-04871-9. Książkę czyta się dobrze chociaż rozmiar trochę przeraża. Składa się z czterech części i jest to opowieść o pradziadkach, przodkach autorki. Trochę mi brakowało jakiegoś najprostszego nawet drzewa genealogicznego, bo chwilami się gubiłam. Ciekawie jest poznać inną wersję historii, to znaczy spojrzeć na znane wydarzenia cudzymi oczyma - Napoleona we Włoszech nie lubią, a jeden z przodków, któremu nie udało się uniknąć poboru, zginął w odwrocie spod Moskwy, inny przeżył ciężkie chwile w Hiszpanii. No i jest watek polski. W żyłach Oriany płynie bowiem polska krew - ojcem prababci Anastazji był Polak z Krakowa, który zginął razem z Edwardem Dembowskim w powstaniu krakowskim w 1946 r. (ale nie wszystkie informacje o rabacji galicyjskiej są prawdziwe - w Dębicy nie zostało wyrżnięte przez chłopów całe miasto, a pisarka informuje, ze ocalało tylko 3 mieszkańców). Jednak ta Anastazja wydała mi się najmniej sympatyczna - egoistyczna awanturnica, która podbiła Dziki Zachód, a na koniec zbankrutowała i popełniła samobójstwo. Saga jest trochę niekompletna, ale może dlatego, że Fallaci zmarła i nie do końca zdążyła zawrzeć wszystko, co zamierzała.

2. William Paul Young: Chata [The Shack]. ISBN 978-83-7534-041-9. O książce dowiedziałam się od ucznia, na którym zrobiła duże wrażenie. Jego zachwyt i opowieść nie skłoniły mnie jednak, żeby jej szukać. Ale kiedy natknęłam się na nią w bibliotece, wzięłam. I przeczytałam. Cóż... Dla mnie nie jest taka odkrywcza, bo nie wyobrażałam sobie Boga tak, jak Mackenzie Allen Phillips. Mam wrażenie, że protestanci często mają infantylny obraz Boga, bo odczytują zbyt dosłownie Pismo Święte (stąd też popularność u nich kreacjonizmu jako teorii powstania świata). Więc chociaż spotkanie Boga w Trzech Osobach w chacie zmienia Macka - i treści mu objawione są dla mnie raczej akceptowalne - to sposób obrazowania nie jest w moim guście: za bardzo to przesłodzone, kiczowate nawet? Pewne rzeczy, stany trudno wyrazić słowami, więc może lepiej milczeć? Ale nastolatkowi się podobało, przemówiło do niego, a mnie przecież krzywdy nie zrobiło...

3. Małgorzata Czyńska: Najpiękniejsze kobiety z obrazów: prawdziwe historie. ISBN 978-83-240-3026-2. Czternaście szkiców o malarzach i ich modelkach, ale są też dwie malarki: Tamara Łempicka i Frida Kahlo. Są ilustracje, większość czarno-biała. Zbiór artystów wydaje mi się trochę przypadkowy, a informacje też pobieżne - czyli "lekkie, łatwe i przyjemne". Przynajmniej się dowiedziałam, że hrabia Raczyński z Rogalina kupował prace Malczewskiego, ponieważ podkochiwał się w muzie i kochance malarza, Marii Balowej - bo zastanawiałam się kiedyś, dlaczego w Poznaniu (Rogalinie) tyle dzieł tego artysty.

4. Imogen Edwards-Jones & autor anonimowy: Restauracja Babylon [Restaurant Babylon]. ISBN 978-83-7642-250-3. Książka należy do serii opisującej działalność np. lotniska, hotelu czy szpitala "od podszewki", autorka zbiera materiały rozmawiając z pracownikami tych instytucji. O restauracji opowiada jej właściciel  - jego dzień pracy zaczyna się o 6 rano i kończy także o 6 rano. Praca w gastronomii jest szalenie niezdrowa - niebezpieczna - prawie cały dzień spędzasz w pracy, w nerwach i gorącu. Dostajesz marne jedzenie, grozi ci popadnięcie w alkoholizm i narkomanię. A już jedzenie w restauracji, to ryzyko zarażenia się jakąś chorobą, czy to od pracowników(obsługa ślini, próbuje, pluje, a nawet specjalnie dorzuca obrzydliwości do jedzenia - ohyda!), czy z powodu jakości podawanych dań. Chyba przez jakiś czas podaruję sobie stołowanie się poza domem, zwłaszcza że ta przykładowa restauracja ma 1 gwiazdkę Michelina.

5. Magdalena Tulli: Szum. ISBN 978-83-240-2625-8. Powieść będąca kontynuacją tomu opowiadań Włoskie szpilki. Ta sama dziewczynka i jej problemy z matką, z rodziną, z życiem. Wojna i jej konsekwencje dla tych co ją przeżyli, a także ich dzieci. Najbardziej do mnie przemawia portret dziecka, które jest zostawione samo we wrogim mu świecie, gdzie nikt nie daje mu wsparcia, nie wykazuje zrozumienia dla jego trudności. Dzieciństwo jako piekło - ile takich dzieci spotykamy i mijamy nie okazując im pomocy?

Marzec kończę na czytaniu opowieści o zagładzie rosyjskiej arystokracji. Znowu grubaśna książka...

A w ostatni czwartek miesiąca, czyli 26 marca zmarł w wieku 83 lat szwedzki poeta, Tomas Transtromer, laureat Nobla z 2011 r. Czytałam tylko jakieś pojedyncze wiersze opublikowane w prasie po jego noblowskim sukcesie.

   

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
gosia.gk
Czas publikacji:
wtorek, 31 marca 2015 19:23

Polecane wpisy