Czytam, bo lubię

Wpis

poniedziałek, 03 listopada 2014

Czytane w październiku

Rozpoczynając nowy miesiąc zastanawiam się, co mi przyniesie, jakie ciekawe książki przeczytam...

1. Gavin Extence: Wszechświat kontra Alex Woods [The Universe Versus Alex Woods]. ISBN 978-83-08-05342-3.  Jestem rozczarowana po lekturze. Narratorem jest 17-letni Alex, który w wieku 10 lat miał wypadek - meteoryt przebił dach w kuchni, kiedy tam przebywał i uszkodził mu czaszkę. Po wypadku Alex bardzo interesuje się mózgiem oraz astronomią i fizyką. W szkole jest outsiderem, bo jego zainteresowania naukowe i inne cechy nie są tym, co koledzy cenią. Więc Alex jest bardzo sympatycznym chłopcem, a potem poznaje pana Petersona. To Amerykanin, weteran z Wietnamu, człowiek bez rodziny. Alex też nie ma rodziny oprócz matki (ojciec nieznany). Kiedy się zaprzyjaźnia ze starszym panem, okazuje się, że mężczyzna cierpi na chorobę degenerującą jego mózg. Pan Peterson nie chce umierać w hospicjum bezradny i zdany całkowicie na opiekę innych. Po nieudanej próbie samobójstwa Alex obiecuje mu, że - gdy jego stan się pogorszy - zawiezie go do Szwajcarii, gdzie legalnie można poddać się eutanazji. I tak się dzieje, porywa przyjaciela ze szpitala i jadą do Zurychu, gdzie bardzo są sympatycznie traktowani i zgodnie z procedurą pan Petersen zażywa medyczną truciznę, a Alex trzyma szklankę, żeby mu ułatwić picie. Oczywiście policja i prasa są przeciwko  - a Alex jest przekonany, że postąpił właściwie, matka Alexa także, a jego przyjaciele (np. lekarz neurochirurg) również go wspierają podczas śledztwa i nagonki prasy. Alex nie ma więc wątpliwości i zapewne młody czytelnik też uzna, że przeciwnicy eutanazji to hipokryci, zacofańcy i pismaki żądne sensacji i kasy, a wiara i religia to bzdury. Na okładce napisano: "Historia, która rozśmiesza, wzrusza do łez, zachęca do myślenia". Może fascynacja Alexa nauką i naiwność w innych sprawach jest zabawna, ale historia z panem Petersonem, rozpad więzi rodzinnych i społecznych - to bardzo smutna książka. Czy naprawdę jedyną naszą nadzieją na przyszłe problemy (niekoniecznie starcze) ma być prawo do samobójstwa (bezbolesnego uśpienia)?... Nie polecam.

2.  Yann Martel: Beatrycze i Wergili [Beatrice And Vergil]. ISBN 978-83-7659-955-7. Wcześniej czytałam "Życie Pi" tego autora (oglądałam też ekranizację) i bardzo mi się podobała. Ta mnie trochę rozczarowała - jest to historia o zniechęconym pisarzu, który poznaje czytelnika (z zawodu taksydermistę, czyli wypychacza zwierząt)  proszącego go o pomoc w pisaniu sztuki. Bohaterami sztuki są: oślica Beatrycze i wyjec (małpa) Wergilii, którzy wiodą rozmowy o swych przeżyciach. Taksydermista bowiem jest przejęty mordowaniem zwierząt przez ludzi i historia Beatrycze i Wergilia ma uzmysłowić okrucieństwo ich zbrodni. Sama historia o pisarzu i jego znajomości z dziwacznym dramaturgiem niezbyt mnie zainteresowała. Ale książka jest poświęcona Holokaustowi (rzeź zwierząt i rzeź narodu) i najbardziej dla mnie przejmującą jej częścią były "Gry dla Gustava" na samym końcu.

3. Martin Sixsmith: Tajemnica Filomeny [The Lost Child of Philomena Lee]. ISBN 978-83-7839-702-1. Książka jest w okładce filmowej, bo weszła na rynek polski przed premierą filmu Stephena Frearsa, w którym Filomenę Lee grała Judi Dench. Filmu nie oglądałam, ale po lekturze nie bardzo rozumiem, czemu książka jest rekomendowana opinią aktorki: "Niezwykła opowieść o nadzwyczajnej kobiecie!". Zarówno książka, jak i film były też przedstawiane jako oskarżenie irlandzkiego Kościoła Katolickiego o kolejną zbrodnię - tym razem handel dziećmi i wykorzystywanie sytuacji dziewcząt, które zaszły w pozamałżeńską ciążę. Filomena urodziła syna w 1952 r. w klasztorze, gdzie znalazła się z woli swej rodziny. Była nastolatką bez zawodu, a przypadkowa znajomość z młodym mężczyzną poznanym na festynie zaowocowała ciążą. Zakonnice surowo traktowały przyszłe matki - widziały w nich grzesznice, które powinny odpokutować swoją winę i jeżeli nie posiadały majątku (100 funtów) przez 3 lata odbywały niewolniczą pracę na rzecz klasztoru. Dzieci były im odbierane (wywierano presję, żeby zrzekły się swych praw) i oddawane do adopcji za opłatą od przyszłych rodziców (nie badano natomiast warunków, w jakich dzieci się znajdą). Syn Filomeny, Anthony, został adoptowany wraz z Mary (z tego samego sierocińca, matki się przyjaźniły i dzieci też były z sobą zżyte) w wieku 3 lat przez amerykańskie małżeństwo Hessów, które miało 3 synów i żona pragnęła córeczki. Dr Hess nie był zachwycony decyzją żony, był też oschłym, władczym i ograniczonym mężczyzną, który narzucał swoją wolę całej rodzinie (tak przynajmniej jest w książce przedstawiony). Anthony został więc Michaelem Hessem i poznajemy całe jego życie, bo zmarł w 1995 r. mając 43 lata. I właśnie Mike'a można ewentualnie uznać za niezwykłego człowieka. Irlandzki sierota, adoptowany przez zwyczajnego lekarza (bodajże specjalista od prostaty), odrzuca pomoc finansową ojca na studiach, zostaje znanym waszyngtońskim prawnikiem i robi karierę w Partii Republikańskiej - od "szeregowca" podczas  kampanii prezydenckiej Reagana do wysokiego stanowiska za czasów prezydentury Busha (seniora). I to wszystko będąc gejem i ukrywając to przed pracodawcami, a równocześnie żyjąc w związkach homoseksualnych. Przy okazji dowiadujemy się, że homofobiczni Republikanie mieli w swych szeregach, i to na wysokich szczeblach, wielu ukrywających swe preferencje gejów, a wśród mieszkańców Waszyngtonu jest nadreprezentacja tej grupy. No i Mike umiera tak młodo, bo zaraził się AIDS. Co jest oczywiście winą irlandzkiego kościoła, który spowodował straszną traumę w jego psychice (nie potrafił być wierny swym partnerom) oraz rządzących republikanów, bo nie dali pieniędzy na badanie leków na chorobę dziesiątkującą środowisko obce im politycznie. Mike próbował odnaleźć biologiczną matkę, był nawet 2 razy w Irlandii, w klasztorze, w którym się urodził (ale wydaje mi się, że jak na tak ustosunkowanego człowieka i prawnika był zadziwiająco bezradny w tej kwestii). Filomena również podjęła próbę poznania losów syna w młodości, ale "spławiona" przez zakonnice dopiero po 50 latach w 2003 r. wyznała rodzinie swój sekret. No i jej córka skontaktowała się z brytyjskim dziennikarzem, który rozwikłał całą tajemnicę. I myślę, że gdyby nie chodziło o napiętnowanie tych wrednych papistów, a Mike nie był gejem pracującym na sukces Republikanów, to Filomena nie byłaby "nadzwyczajną kobietą". Autor wprawdzie zapowiada dalsze poszukiwania biologicznego ojca Mike'a (facet chyba nawet nie wiedział, że został ojcem) - możliwe zresztą, że John McInerney sam się zgłosił po rozgłosie tej książki - ale czym jego życie mogłoby nas zaskoczyć? A Mary, przyrodnia siostra Mike'a też raczej historię ma nieciekawą...

4. Nathaniel Hawthorne: Marmurowy faun albo romans o hrabim Monte Beni [The Marble Faun]. ISBN 8-08-01244-2. Skusiło mnie przywołanie na okładce powieści gotyckiej (utwór z 1860 r.). Pod tym względem totalne rozczarowanie - żadnego trzymania w napięciu i brak poczucia dramatyzmu przy lekturze. Najbardziej mnie denerwowały opisy widoków, zabytków czy dzieł sztuki we Włoszech. Ale i tak wydało mi się to chwilami bardziej zajmujące niż perypetie czwórki bohaterów (malarka Miriam - nieznanego pochodzenia,Amerykanka  Hilda - kopistka słynnych obrazów, amerykański rzeźbiarz Kenyon i włoski hrabia Donatello podobny nie tylko z wyglądu do posągu fauna Praksytelesa).  Przy okazji trochę się podszkoliłam z historii. Roztrząsania autora na temat winy i grzechu, zmiany osobowościowe bohaterów - Hawthorne wywarł wielki wpływ na powieść amerykańską, był prekursorem powieści psychologicznej, a ten utwór jest uważany za jego największe dzieło oraz wysoko cenione w prozie amerykańskiej - męczyło mnie to. No, nie poznałam się na jego wartości, nie zachwyciłam się. I wcale nie z powodu krytycznych uwag o kościele katolickim jako siedlisku grzechu...

5. Phyllis Dorothy James: Śmierć przybywa do Pemberley [Death Comes to Pemberley]. ISBN 978-83-280-0973-8. Na okładce informacja, że jest to "Mroczny ciąg dalszy Dumy i uprzedzenia". Jestem fanką książek P. D. James (a jeszcze większą pisarstwa J. Austen), więc bardzo byłam ciekawa, a zarazem obawiałam się tej książki (czy mnie nie rozczaruje). Po lekturze jestem usatysfakcjonowana - powieść jest w klimacie "austenowskim", a intryga kryminalna wciągająca. Ach ten Wickham, dalej z nim kłopoty! Zostaje oskarżony o zamordowanie swojego przyjaciela, kapitana Denny'ego, a zbrodnia została dokonana na terenie posiadłości pana Darcy. Przy okazji dowiadujemy się troszeczkę o bohaterach innych powieści J. Austen. Pan Wickham bowiem był krótko sekretarzem sir Waltera Elliota (z "Perswazji"). Natomiast gospodyni w Pemberley, pani Reynolds, ma bratową w Highbury - to pani Goddard (właścicielka szkoły, do której uczęszczała Harriet Smith, obecnie pani Robertowa Martin z "Emmy"). Bardzo przyjemnie mi się czytało tę powieść, a okazuje się, że BBC w 2013 r. nakręciło na jej podstawie kilkuodcinkowy serial. Chciałabym zobaczyć - niestety, w obsadzie nie ma Colina Firtha!

6. Jo Baker: Dworek Longbourn [Longbourn]. ISBN 978-83-7177-975-6. Na okładce napisano, że to "Książka, którą pokochali wielbiciele Jane Austen i serialu Downton Abbey. Pięknie osadzona w realiach XIX-wiecznej Anglii opowieść o sile marzeń i łamaniu konwenansów." No cóż, ja tej książki nie pokochałam, a nawet mam negatywny do niej stosunek. Uważam, ze jest to typowe żerowanie na sławnym tytule. Główną bohaterką jest pokojówka Sara, a rodzina Bennetów jest zaprezentowana raczej niesympatycznie. Nigdy nie przepadałam za panem Bennetem, więc nie jest dla mnie jakimś wstrząsem, że w młodości uwiódł swoją gospodynię (wtedy jeszcze nie była panią Hill), a narodzone z tego związku dziecko (syna!) oddał jakiejś farmerskiej rodzinie na wychowanie. Pani Bennet do wszystkich wad danych jej przez JA dostała jeszcze alkoholizm (a może w lekarstwie jest nawet narkotyk...). Wszystkie panienki są niedobre i nieczułe dla służby. Lizzie włóczy się nie bacząc na pogodę, a potem biedna Sara musi czyścić jej buty i dopierać bieliznę z błota. Ponieważ nie ma wtedy tamponów ani podpasek od służby wymaga się, żeby prała skrwawione płótna. Nocniki również państwo sami nie wynoszą, tylko te smrody musi wąchać pokojówka. No i Bennetowie mają za mało służby (gospodyni Hill, jej mąż, pokojówka Sara i młodsza Polly oraz chwilowo lokaj James) i tyrają nimi na okrągło wyprawiając przyjęcia lub jeżdżąc po balach. Nawet wyjście Lizzie za pana Darcy i przeniesienie się do Pemberley nie przyniosło Sarze polepszenia doli. W Pemberley zajmowała się tylko swoją panią, ale pani Darcy tak się zaczęła stroić, że biedna stale siedziała w garderobie i naprawiała cienki batyst wcale niełatwy do szycia. Wiem, że czytając książki Jane Austen zwykle nie zastanawiamy się, kto robi "brudną robotę", ale tę książkę napisała chyba jakaś "wściekła socjalistka". Bogaci są niedobrzy, biedni dobrzy. A czy autorka dobrze przedstawiła realia pracy służby w tamtych czasach też mam wątpliwości...

W październiku poznaliśmy laureata literackiego Nobla - Francuz Patrick Modiano. Nie czytałam żadnej jego książki i chyba o nim wcześniej nie słyszałam. Nagrodę Nike dostał Karol Modzelewski. Mój "faworyt", mimo skandalu obyczajowo-towarzyskiego, musiał się zadowolić tylko nagrodą od publiczności. Cała ta skandaliczna otoczka trochę nadszarpnęła moje zaufanie do krytyki i ocen literackich w "Gazecie Wyborczej".

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
gosia.gk
Czas publikacji:
poniedziałek, 03 listopada 2014 17:30

Polecane wpisy