Czytam, bo lubię

Wpis

niedziela, 19 stycznia 2014

Przeczytane w styczniu

Nowy rok to nowe lektury. Mam nadzieję, że będę miała czas na czytanie i że nadal będzie mi to sprawiało przyjemność. I że natrafię na dużo dobrych książek.

1. Ewa Winnicka: Londyńczycy. ISBN 978-83-7536-294-7. Reportaże o Polakach, którzy po II wojnie zostali w Anglii. Bardzo smutna i tragiczna ta książka. To nie było łatwe życie, ta emigracja to było wygnanie bez możliwości powrotu do Ojczyzny. Nie to, co dzisiaj - wsiadasz w samolot i jesteś z powrotem wśród swoich. A losy gen. Andersa jakie smutne - pozbycie się pierwszej żony i dzieci, związek z drugą o tym samym imieniu, żeby zatrzeć pamięć o tej wcześniejszej Irenie i dwie córki Hanie. Można powiedzieć, że w nowej wersji wymieniono role żeńskie (twarze się zmieniły na młodsze, ale imiona zostały te same). Dołujące. 

2. Patrick Quentin: Zagadka meksykańska [A Puzzle For Pilgrims]. Dopiero przy tej lekturze zerknęłam na biografię pisarza (bo niektóre bardzo mi się podobały, a inne mniej) i okazało się, że to pseudonim, którego używała czwórka pisarzy (2 Anglików mieszkających w USA i 2 panie) do podpisywania swoich kryminałów (pisanych najczęściej wspólnie). Powinnam więc sprawdzić, kto pisał te, które mi się podobały. Ten akurat niespecjalnie mnie zachwycił. Występuje w nim Peter Duluth i jego żona Iris. Akcja toczy się w Meksyku po II wojnie światowej. Iris zakochała się w młodym Angliku, który zadebiutował świetną książką, ale Martin jest żonaty z milionerką, która nie chce dać mu rozwodu. No i ta bogata niedobra żona ginie - podejrzenie pada na męża i Iris. Peter robi wszystko, żeby policja uznała to za wypadek. Ale jest jeszcze prywatny detektyw, który najpierw pomógł Peterowi oszukać policję, a teraz szantażuje wdowca (a Iris przecież go kocha), który odziedziczył majątek. No i wszystko kończy się dobrze - niedobra żona nie żyje, niedobry detektyw też, Martin (typ wyjatkowo egoistyczny, a nawet patologiczny) wyjeżdża ze swą siostrą (chorobliwie od niego uzależnioną) do Argentyny, a Peter i Iris odnajdują swoją miłość i wracają do Nowego Jorku. Nie warto było tego czytać.

3. Suzanne Collins: Kosogłos [Mockingjay]. ISBN 978-8-7278-491-9. Na szczęście trzecia część "Igrzysk śmierci" jest lepsza niż środkowy tom. Ale nie kończy się dobrze. Przynajmniej w moim mniemaniu. Owszem, Kapitol zostaje zdobyty i władza prezydenta Snowa obalona, ale okazuje się, że władze 13 dystryktu, które dowodziły rebelią mogą wcale nie być lepsze. A Katnis z symbolu oporu przeciwko tyranii staje się na końcu niebezpieczna dla prezydent Coin (która ma ambicję zastąpić Snowa i twardą ręka rządzić całym Panem, a nie tylko 13 dystryktem). Katnis zabija więc Coin, w której widzi zagrożenie dla wolności. Z bohaterki-Kosogłosa staje się przestępcą i dziewczynę od śmierci ratuje tylko uznanie za chorą psychicznie i odesłanie na ubocze do 12 dystryktu. Mieszka tam razem z Peetą i nawet mają dwójkę dzieci, ale to nie jest happy end.

4. Agatha Christie: Próba niewinności [Ordeal by Innocence]. ISBN 978-83-245-8715-5. Zapragnęłam powrotu do książki już znanej. Lubię wracać do przeczytanych lektur. A te kryminały do takich powrotów się nadają.

5. Michel Houellebecq: Mapa i terytorium [La carte et le territoire]. ISBN 978-83-7747-684-0. Nagroda Goncourtów 2010. Mnie też się podobała. Szczególnie zachwycił mnie styl - taki klarowny i precyzyjny! Temat książki też mnie zaciekawił. Artysta Jed Martin zdobywa sławę fotografiami map Michelina. Zarabia na nich wystarczająco, by porzucić fotografię i zająć się malarstwem - maluje "portrety zawodów". Katalog do wystawy ma napisać pisarz M. Houellebecq, a jego portret ma być ostatnim w tej serii. Jed odwiedza pisarza żyjącego w odosobnieniu w Irlandii, obraz powstaje i tekst do katalogu także. Wystawa staje się jeszcze większym sukcesem - obrazy osiągają wysokie ceny (sam portret pisarza 750 000 euro, wszystkie obrazy 30 mln). Jed znowu porzuca dziedzinę, która przyniosła mu sukces, a portret ofiaruje zgodnie z obietnicą pisarzowi, zawozi mu do jego domu na prowincji(powrócił do Francji, kupił dom w Loiret, w którym mieszkał jako dziecko), spędza z nim miło czas i wydaje się, że znajomość się rozwinie. Jed bowiem jest samotnikiem, jedynak, matka popełniła samobójstwo, gdy był dzieckiem, został mu tylko ojciec, bogaty przedsiębiorca budowlany, z którym spotyka się bardzo rzadko, ale co roku w Wigilię. W jego życiu były dwie kobiety, ale pozwolił im odejść - jest bardzo pasywny w związkach. Nie nawiązuje znajomości, czas spędza w domu ogladając telewizję bądź tworząc. Nie będzie też bliskości z pisarzem - Houellebecq zostaje brutalnie zamordowany, a zdumieni policjanci przypadkowo dowiadują się, że z domu ofiary zrabowano tylko obraz Jeda (był już wtedy wart 900 tysięcy). Część kryminalna książki i "futurystyczna" (bo autor opisuje dalsze koleje życia Jeda do śmierci w latach 30-tych naszego wieku, jeśli dobrze obliczyłam) już mnie tak nie zachwycała. Może dlatego, że wizja przyszłości naszej cywilizacji nie jest optymistyczna - ja bym nie chciała, żeby się spełniła. Trochę to dziwne (że się na to skarżę), bo życie Jeda też nie jest pokazane jako udane - owszem osiągnął sukces artystyczny i finansowy, nie musiał troszczyć się o byt, żył w swoim własnym świecie. Ale to nie było życie szczęśliwe, było ono bardzo ubogie (nawet kalekie) emocjonalnie i społecznie. "(...) życie daje czasem człowiekowi szansę , ale jeśli jest się zbyt tchórzliwym lub niezdecydowanym, aby z niej skorzystać, życie zaczyna od nowa rozdawać karty; jest taki moment, kiedy można coś zrobić, aby zdobyć szczęście, ten moment trwa kilka dni, czasem kilka tygodni, a nawet miesięcy, ale następuje on raz i tylko raz, nie można do niego wrócić, brak już miejsca na entuzjazm, na pewność siebie i wiarę, pozostaje jedynie łagodna rezygnacja, wzajemna i pełna smutku litość, niepotrzebne, a zarazem słuszne poczucie, że coś mogło się zdarzyć, nie okazaliśmy się po prostu godni daru, jaki został nam ofiarowany." To cytat, który dla mnie jest przesłaniem tej książki. Jakiś inny, wcześniejszy czytelnik (bo to egzemplarz z biblioteki) zaznaczył sobie wypowiedź Houellebecqa z rozmowy podczas ostatniego spotkania z Jedem: "Cóż, ma pan rację: moje życie kończy się i jestem rozczarowany. Nie nastapiło nic z tego, czego oczekiwałem jako młody człowiek. Przeżyłem chwile interesujące, ale zawsze trudne, zawsze na granicy mych sił, nic nigdy nie zostało mi darowane, a teraz mam już tego dość, chciałbym tylko, żeby wszystko zakończyło się bez nadmiernego cierpienia, bez ciężkiej choroby, bez kalectwa." Wszyscy boją się cierpienia (ojciec Jeda poddał się eutanazji w Szwajcarii chociaż syn był temu przeciwny) i może dlatego nasze życie jest takie męczące i bez spełnienia?...

6. Magdalena Tulli: Sny i kamienie. ISBN 83-88221-01-9. Debiutancka powieść, za którą dostała nagrodę Fundacji im. Kościelskich (1995). Utwór bardzo dziwny - opowieść o mieście rzeczywistym i nie - jakaś spotęgowana przenośnia. Gdyby to była moja pierwsza książka Tulli pewnie bym się do niej zniechęciła i wiecej nie czytała. Z culture.pl skopiowałam : "Od 1995 roku, kiedy ukazały się "Sny i kamienie", mamy do czynienia z nowym zjawiskiem - antyprozą, na pewno nie prozą niefabularną, choć na różne sposoby łamiącą tradycyjne reguły fabularności. W swojej pierwszej książce Magdalena Tulli jako miejsce akcji ukazuje miasto skupiające w sobie cechy wszystkich miast, mające plan rzeczywisty i fantomatyczny, przy tym z grubsza przypominające Warszawę. Z pozoru wydaje się ono posłuszne uroszczeniom umysłu narratora, w miarę jednak rozwoju akcji coraz silniej ulega procesom odśrodkowej dezorganizacji. Prawdziwym tematem jest tu przemijanie i rozpad wszelkich ustanowionych porządków, cierpienie zrodzone z samej natury świata." Dla mnie była to lektura męcząca z drobnymi prezentami satysfakcji czytelniczej.

Styczeń się jeszcze nie skończył, ale jutro zaczynam ferie zimowe, więc lekturę feryjną odnotuję w następnym wpisie.

Mam problem, bo nazwisko Michela Houellebecqa w tagach pisze mi się małymi literami - poprawiam, ale komputer ignoruje moje poprawki???

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
gosia.gk
Czas publikacji:
niedziela, 19 stycznia 2014 13:31

Polecane wpisy