Czytam, bo lubię

Wpis

poniedziałek, 01 lipca 2013

Czerwiec i książki

Długie dni, krótkie noce, ale pogoda była kapryśna - raczej zimno, deszcze i burze... Lepiej było się gdzies zaszyć z książką.

1. Doris Lessing: Odpowiednie małżeństwo [A Proper Marriage]. ISBN 978-83-7359-901-7. Tę powieść powinnam przeczytać wcześniej, zaraz po lekturze autobiografii w marcu (bo pisarka opisuje w niej tę część swojego życia i przywołuje powieść). Jest to druga część cyklu "Dzieci przemocy" - bohaterka, Martha Quest wyszła za mąż na koniec pierwszego tomu, a w tym opisane jest jej małżeństwo z Douglasem Knowellem, kolonialnym urzędnikiem. Martha szybko zachodzi w ciążę, rodzi córkę Caroline, mąż idzie na wojnę i ona zostaje sama z dzieckiem. Obok miasta powstaje lotnisko wojskowe, gdzie szkolą się piloci, więc męskiego towarzystwa nie brakuje. Zresztą Douglas nie zostaje w armii z powodów zdrowotnych i wraca do pracy, a Martha udziela się towarzysko w kolonialnym establishmencie oraz interesuje się ruchem komunistycznym (bierze udział w zebraniach) - wśród żołnierzy są robotnicy, którzy "komunizowali" już przed wojną w Wielkiej Brytanii. Wraz z końcem książki kończy się małżeństwo Marthy - odchodzi ona od męża i porzuca córkę. Bo takie jest ówczesne prawo: kobieta musiała liczyć się z tym, że to ona opuszcza dom, ale nie może zabrać ze sobą dziecka. Zresztą to małżeństwo było dziwne - Martha od początku chciała je rozwiązać, ale dała się "nieść losowi" przez jakieś dwa lata. Ciekawe jest też, że bohaterka porzucając małe dziecko uznała, że daje córce wolność, nie będzie wywierać na nią presji, dziewczynka będzie mogła stać sie sobą i żyć po swojemu bez zaborczości matki - dla mnie to jakieś głupoty! Pisarka dobrze ukazała atmosferę przed wybuchem wojny, kiedy wszyscy niejako nie mogli się jej doczekać, miała być tym wydarzeniem, które odmieni ich nudne czy nieudane życie, otworzy nowe perspektywy, pozwoli przeżyć przygodę.

2. Urszula Dudziak: Wyśpiewam wam wszystko. ISBN 978-83-927811-2-7.  Anegdoty z życia artystki, opowieści o jej życiu i rodzinie, karierze, spotkanych ludziach. Niezbyt mnie to interesowało, może dlatego, że nie interesuję się jazzem, więc nie kojarzę tych utworów i muzyków przez nią opisywanych (a nawet jak kojarzę jakieś nazwisko, to nie "słyszę" jego twórczości). Z tych wszystkich ciekawostek najbardziej mnie zaintrygowało, że tyle razy byli okradani w Nowym Yorku, zgłaszali to na policji i nigdy nic nie odzyskali. Dziwne - policja amerykańska, a jak polska...

3. Guillaume Musso: Będziesz tam? [Seras-tu-là?]. ISBN 978-83-7359-682-5.  Takie to dla mnie naciągane. Bohater w wieku 60-lat wraca do przeszłości. Jest świetnym chirurgiem, ale w młodości stracił ukochaną kobietę i kiedy otrzymuje tajemnicze azjatyckie pigułki (10 sztuk), które przenoszą o 30 lat wstecz, postanawia ją uratować. Ale to takie głupie - przekonuje siebie 30-letniego, żeby zapobiegł wypadkowi ukochanej (pracowała w oceanarium i zabiła ją orka) i każe mu ją porzucić, a potem po latach pojechać na sympozjum do Włoch, gdzie przypadkowy seks zaowocuje córką. No i ta porzucona Ilena rzuca się z mostu i umiera z powodu obrażeń. Więc on jeszcze raz się cofa i dzięki operacji, którą przeprowadza ona przeżyje, ale czekają ją lata rehabilitacji i nigdy się ze sobą nie kontaktują. Bo ten młodszy-on dokładnie wypełnia obietnicę daną swemu późniejszemu-sobie: porzuca ukochana kobietę, płodzi córkę z Włoszką. Nawet - to dodatkowo - zrywa znajomość z przyjacielem i też się nie godzą do śmierci. Umiera chirurg, bo za dużo palił i zachorował na raka. Dla mnie to durnota - nie przekonuje mnie to psychologicznie. Na szczęście, już po jego śmierci, przyjaciel znajduje 10. tabletkę i cofa się do przeszłości i każe mu przestać palić. Więc ostatecznie książka się kończy tak, że on jednak na tego raka nie umiera - wraca z plaży, a oni (dawny przyjaciel i dawna ukochana) na niego czekają przed domem. Beznadziejna głupota. Chyba nie zostanę fanką twórczości pana Musso...

4. Rosamunde Pilcher: Wrzesień [September]. ISBN 83-85109-15-3. To powieść Pilcher, jaką lubię: odpowiednio gruba (517 stron - nie lubię, jak się książka za szybko kończy) i z pozytywnym zakończeniem dającym nadzieję. Opowiada o losach dwóch rodzin szkockich osiadłych po sąsiedzku. W młodości Archie Balmerino i Edmund Aird byli przyjaciółmi, ale rozdzieliła ich Pandora, siostra Archiego. Przez zawiedzioną miłość do Edmunda uciekła z domu i nigdy nie wróciła (nawet na pogrzeby rodziców). W obu rodzinach w ciągu 20 lat wiele się zmieniło. Archie stracił nogę w Irlandii (służył w wojsku) i przez lata nie potrafi sobie poradzić z tragedią, która go dotknęła (ale nie chodzi o nogę - chodzi o śmierć jego podkomendnego, który wtedy zginął), rodzina z trudem radzi sobie finansowo - jest to na głowie jego żony, Isobel, która odpłatnie przyjmuje na wakacje bogatych Amerykanów. Edmundowi finansowo układa się bardzo dobrze, ma świetną pracę. Ożenił się z arystokratką, urodziła mu się córka (i wtedy na weselu Archiego poromansował z Pandorą), potem owdowiał i ożenił się powtórnie - z drugiego małżeństwa ma 8-letniego syna. I wszyscy zjeżdżają się znowu - tym razem na wielki bal w sąsiedztwie. Zaproszenie otrzymuje również Pandora i przyjeżdża! Różne stare i nowsze sprawy znajdują wyjaśnienie i rozwiązanie. Następuje pogodzenie, uznanie win i przebaczenie. Można zakończyć stare historie i spojrzeć w przyszłość. I chociaż Pandora umiera (jest chora na raka i woli popełnić samobójstwo niż powoli dogorywać), to również ona znajduje spokój i pogodzenie z przeszłością. I to mi się podoba w powieściach tej autorki (np. "Zimowe przesilenie"), że jej bohaterowie, mimo klęsk życiowych, znajdują w sobie siły, by rozpoczynać na nowo, nie poddawać się przeciwnościom.

5. Agata Christie: Zerwane zaręczyny [Sad Cypress]. ISBN 978-83-245-9279-1. Sprawę rozwiązuje Herkules Poirot. Elinor, dziedziczka fortuny po ciotce, wraz ze spadkiem traci narzeczonego Rodericka, który zakochał się w wychowanicy tejże ciotki (jej mąż był jego stryjem). Kiedy Mary zostaje otruta podczas posiłku przygotowanego przez Elinor, ta zostaje oskarżona o morderstwo, a potem okazuje się, że i ciotka nie zmarła śmiercią naturalną. I gdyby nie zakochany w Elinor doktor Lord, pewnie by ją skazano. Na szczęście zwrócił się on do słynnego detektywa i ten wyjaśnił kulisy zbrodni i wskazał prawdziwą zabójczynię. Nie bardzo tylko kojarzę, dlaczego angielski tytuł przywołuje cyprys - w rozwikłaniu zbrodni ważne są róże...

6. Eustachy Rylski: Stankiewicz. Powrót. ISBN 978-83-247-0342-5. To moja pierwsza książka tego autora - składa się z dwóch mini-powieści. Bohater pierwszej, Hubert Stankiewicz, jest oficerem w carskiej armii. Jego ojciec, powstaniec 1863r., zginął, gdy chłopiec był dzieckiem, a matka potem wyszła za mąż za Rosjanina i Hubert nie czuje się związany z Polską. Po śmierci matki przyjeżdża wprawdzie do Polski na urlop, aby odświeżyć kontakty z rodziną, ale wszystko jest tu dla niego obce i niepociągające, wraca więc do swojego rosyjskiego środowiska. Jego życie jest w sumie bardzo smutne - wykorzeniony narodowo i religijnie, bez rodziny, nie ma swojego miejsca w życiu ani celu, ani w sumie ideałów czy wartości. Ochotniczo wstępuje do wojska białych podczas wojny domowej i złapany podczas bitwy umiera niespodziewanie nocą samotnie w jakiejś stodole, gdzie czekał na przewiezienie do sztabu bolszewików na dalsze śledztwo. Równie bezsensowna śmierć jak całe życie. Można go zaliczyć do bezimiennych ofiar powstania styczniowego - gdyby jego ojciec wtedy nie zginął i nie skonfiskowanoby jego majątku może byłby innym człowiekiem. A może nie. Druga opowieść również jest przygnębiająca - pokazuje losy Maksymiliana Rogoyskiego i jego ojca, dziadka i pradziadka (bo tyle tylko pokoleń jest znanych). Również zabór rosyjski i podobny okres - pradziadek, jakiś poganiacz wołów, przywędrował "ze świata" i dorobił się majątku wraz z synem (m.in. na powstańcach styczniowych). Dopiero ojciec bohatera zdobył wykształcenie (pradziadek zmarł bogaty, ale niepiśmienny) i próbował wejść "do obywatelstwa", ale szaleństwo łączyło się w nim z apatią - zmarł młodo, tyle że spłodził syna, Maksa. Maks też zdążył spłodzić syna przed pójściem na wojnę, również (jak Stankiewicz) bierze udział w walkach białych z bolszewikami i w końcu wraca do domu, do resztek majątku, który mu pozostał, ale chyba wzorem swego ojca również resztę życia spędzi "w gabinecie, gdyż musi wiele przemyśleć w spokoju". Obie powieści nastroiły mnie pesymistycznie - czy życie jest takie bezsensowne? Smutne to wszystko i chyba nie będę szukać innych utworów tego autora, bo brak u niego nadziei, jakiegoś pocieszenia...

A człowiek potrzebuje nadziei. Dlatego zacytuję tu końcówkę wykładu prof. Zygmunta Baumana z Wrocławia (tego zakłóconego przez huliganerię): "My, którzy uważamy, że nie mają racji optymiści, którzy twierdzą, że to jest najlepszy z możliwych światów, ani pesymiści, którzy twierdzą, że cholera wie, może ci optymiści, mają rację. Rację ma trzecia kategoria ludzi. Ludzie obdarzeni nadzieją, że świat może być bardziej gościnny dla ludzi, niż jest w tej chwili." [cytat za "Gazetą Wyborczą" z 29-30 czerwca 2013 r.]

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
gosia.gk
Czas publikacji:
poniedziałek, 01 lipca 2013 19:07

Polecane wpisy